sobota, 28 maja 2016

Spełniliście moje małe marzenie.

  Dzień dobry, moje Kacąteczka najwspanialsze. Tych co tu są przypadkiem też witam i już teraz zapraszam częściej, bo ponoć warto. Muzyczka na wstępie (klik).
(Photo credit: seefit via Foter.com / CC BY)
  Chwilę temu puściłem serię strzałów w tą mniej ogarniętą część blogosfery (tu wszystko jest - klikaj) przez co Kac zaczął się rozwijać. Trzy mocne pierdolnięcia przyjęły się zostawiając po sobie siniaki, które do dnia dzisiejszego pewnie już zniknęły. Trzeba to chyba naprawić!

  Kryste. Jak mnie wkurwiają te wszystkie blogjer(ki)y, co po osiągnięciu konkretnej liczby obserwatorów piszą w internetach, że zostało spełnione ich małe marzenie. Zajebiste macie marzenia. Ja, jak miałem kilka(naście) lat to chciałem mieć zielone włosy, tribala na łydzie i kolczyk w brwi. Teraz jak się ma kilka(naście) lat to się pragnie stu, dwustu, pińciuset obsów na blogu, subów na jutubach czy tam folołersów na instasiu. Się pytam Cię Świecie, w którą stronę Ty, kurwa, leziesz? Bo ta napędzana wirtualnymi kliknięciami to wcale dobrą drogą nie jest. Zboczyłeś. I to zbyt mocno.

  Pisałem już o tym, ale napiszę raz jeszcze.

  Małolata jedna z drugą, co Ci dają te obserwacje? Satysfakcję? Współpracki? Wontpie. Gdzie niby jest ta całą satysfakcja w tym, że wyżebrzesz u kogoś jedno kliknięcie, odpłacisz mu się tym samym, zapierdolisz sobie listę czytelniczą w bloggerze jakąś chujnią pokroju tej Twojej a i tak na żadną z nich nie wchodzisz? A skoro Ty nie wchodzisz na cudze blogi to i na Twojego mało kto wejdzie. LOGYKA Bejbo, LOGYKA. Tak samo jest z tymi współpracami - nawet jak kogoś sensownego liczba obserwatorów zaciekawi to nie ma to żądnego odzwierciedlenia w liczbie wyświetleń...

  Raz jeszcze. Co Ci po "spełnianiu małych marzeń" skoro nie generują one żadnego ruchu na Twoim blogu? A jeśli już jednak generują - bo ktoś musi jednak wejść na Twojego bloga żeby kliknąć w ten niebieski pasek czy zostawić chujowy komentarz (o których pewnie niedługo coś skrobnę też) - to jest to ruch sztuczny, który sensu ma tyle co moje dzisiejsze pierdolenie, które i tak nie trafi do grupy, do której trafić powinno, A NAWET JEŚLI to i tak chuja to da.

  Smutek w chuj.

  Z okazji zbliżającego się dnia dziecka (przed którym pewnie i tak wleci jeszcze jeden post) chcę Wam wszystkim życzyć, moje Kacątuniuniunia, żeby wszystkie Wasze małe marzenia się spełniały. Z wyjątkiem tych, w których chodzi o ilość bezsensownych żebro-kliknięć.

  CZE.

Soszal mydja:

https://facebook.com/kackiller
https://twitter.com/kackiller0

8 komentarzy:

  1. Już myślałam, że zaczniesz nam dziękować za to,że jesteśmy. I w ogóle to jest nas wincyj i wincyj i zróbmy fandom może Kaconators...

    OdpowiedzUsuń
  2. Gdy weszłam zobaczyć nowy post i zobaczyłam tytuł miałam wrażenie, że będziesz dziękował czytelnikom za coś, a tu proszę- taka niespodzianka! Jak zwykle zajebiście!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeżu, już myślałam, że serio o tym spełnianiu marzeń... A tu pięknie jak zwykle. Jak już o raku w blogosferze, próby pseudopoetyczne na co poniektórych blogach są warte wspomnienia.
    Fandom - proszę tak. DO BOJU KACONATORS!

    OdpowiedzUsuń
  4. czyli opuszczenie grona obserwatorów tego bloga nie będzie czystym złem? XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opuszczenie grona obserwatorów tego bloga grozi dożywotnim pechem w miłości, hazardzie, wszystkich możliwych grach losowych i teleturniejach.
      Nie polecam.

      Usuń
  5. Ja się ostatnio także próbowałam zbliżyć do blogosfery na fb i dowiedziałam się tyle, że co minutę ktoś zakłada blog o kosmetykach i ubraniach. No jasna cholera. W sumie nie wiem kto ma gorzej - ten co chce robić faszyn i lajfstajl, czy ja, człowiek co chce pisać o kulturze (choć przecież nobody cares). Nie żebym się podlizywała, ale ten blog to moje osobiste odkrycie miesiąca. Pozdrawiam (wcale nie na kacu, choć jest niedziela).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ORZESZKU(rwamać). Ego mi podłechtałaś po całości. Przez Ciebie nie zasnę dziś! :o

      Usuń