niedziela, 4 czerwca 2017

Suma Kaców: Maj 2017.

(Photo credit: Foter.com)
  Maj to jest taki miesiąc, w którym uświadamiam sobie, że niedługo skończy się semestr i odpalam nową karierę w Football Managerze. Tak było i w tym roku. No i spóźniam się z sumą jak nigdy, bo jestem leniem i w sumie to z czasem też nie jest najlepiej.

KSIĄŻKI

  W maju głównie odświeżałem książki, które kiedyś już czytałem, co ma jakiś tam związek z tym, że wypadało mi to zrobić ze względu na studia, choć też nie do końca... Comiesięczne postanowienie spełnione w stopniu minimalnym, więc bez szału:
Jeśli zimową nocą podróżny Italo Calvino chyba był pierwszy w maju i stwierdzam, że to przepiękna rzecz jest. Na chwilę obecną mój numer jeden z przeczytanych w 2017, 9/10.
Pod Mocnym Aniołem Jerzego Pilcha - powtórka, 7/10.
Dygot Jakuba Małeckiego - kolejna powtórka, 9/10.
Ślady Jakuba Małeckiego - i znów powtórka, znów 9/10 (tu przypominam recenzję - klik).
Walc pożegnalny Milana Kundery - kolejna powtórka, choć ta to taka bardziej sama z siebie, w 100% dla przyjemności i to chyba nadal mój numer jeden ever, 9/10.

  Na półkę wjechało pięć nowych pozycji, pierwsza czwórka po 4,99 z Biedry, ostatnią wygrzebałem za dwa zeta w Kerfurze: Milion małych kawałków Freya, Honor i zbrodnia Podlewskiego, Kacastrofa, czyli cośtamcośtam (nie chce mi się sprawdzać całego tytułu) Crawforda, Biegnij chłopcze, biegnij Orleva i Iwo w krainie gandzi Banasia.

MUZYKA

  Jestem, byłem, będę Smolastego to jest absolutny top maja, zdecydowane najwięcej odtworzeń, przesłuchałem całą EP'kę ponad 100 razy. Z albumów ponadto często latały Vafle ryżowe Adiego Nowaka, Myślisz jeszcze? Kubana, nowa EP'ka Nicka Murphy'ego (wcześniej znanego jako Chet Faker). Odświeżyłem Amebę Gedza, Fantasmagorię duetu PlanBe & Lanek, nadal katowałem Dandys flow Dwóch Sławów i miałem chwilową fazę na Nevermind Nirvany.

  Singlowo, tak jak na samym początku napomknąłem, miesiąc zdecydowanie rozjebał Spinache. Czekam na Egzotykę od Que, a właściwie na to co do niej doda, bo przecież praktycznie wszystkie kawałki z właściwej płyty już wyszły w formie klipów i jaram się w opór. Nic więcej mnie chyba nie rozjebało muzycznie.

FILMY/SERIALE

   Założenie serialowe nie zostało spełnione - jestem w połowie czwartego sezonu Breaking Bad, aleeeeeeeeee filmowo-ilościowo jest rozpierdol jak na mnie.
Strażnicy Galaktyki vol. 2, na którym byłem w kinie. Spotkałem się z masą komentarzy, że dwójka nieco gorsza od jedynki albo na równi. Dla mnie Dwójka > jedynka. Drax jakiś taki bardziej znośny mi się wydawał, historia mi się podobała, humor przepiękny. Ogólnie spoko, polecam, 8/10.
Powidoki - dupa nie została urwana, choć po ocenach wcale wielkich oczekiwań nie miałem. Podobał mi się sam klimat filmu, reszta poprawna, 6/10.
  W maju wpadłem na genialny pomysł - postanowiłem obejrzeć wszystkie trzy części Pitbulla - w sumie nie wiem po co tak naprawdę to zrobiłem, ale zrobiłem.
Pitbull - najgorszy z całej trójki, może przez to, że najstarszy. Gniot straszny. Plus za czerwoną katanę Dorocińskiego (XD), 3/10.
Pitbull. Nowe porządki - jakoś tak lepiej, przyjemniej, ciekawiej, choć momentami ciarki żenady czułem na plecach, 4/10.
Pitbull. Niebezpieczne kobiety - jak wyżej, choć pod względem samej historii to chyba najlepsza część, 4/10.

INTERNETY

  Nic nie napisałem, nic nie przeczytałem. Krzyż na barki i spierdalam.

SUMA SUMY

  No maj nie rozjebał raczej, ale to taki miesiąc, co nie rozpierdala. Wierzę, że w czerwcu będzie lepiej, choć z czasem będzie gorzej - jakikolwiek sens ma to zdanie.

PLANY NA CZERWIEC

1. Klasycznie minimum 5 książek (pierwszą już kończę).
2. Klasycznie minimum 3 filmy (w miarę możliwości coś w kinie zobaczyć).
3. Dojść do piątego sezonu BB (bo mi się nie śpieszy z oglądaniem).
4. Napisać wreszcie coś więcej niż podsumowanie miesiąca.

  NARA.

  Wincy mnie jest tam niżej.
https://facebook.com/kackiller
https://twitter.com/kackiller0

poniedziałek, 1 maja 2017

Suma Kaców: Kwiecień 2017.

  Kwiecień 2017 najkulturalniejszym miesiącem mojego życia. Serio. Muzyka (klik).
(Photo credit: Bert Kaufmann via Foter.com / CC BY)
  To pierwsze zdanie tam wyżej wypadałoby udowodnić. Udowadniam więc.

KSIĄŻKI

  W kwietniu przeczytałem jedenaście książek, w przeliczeniu na strony jakieś 3000. A co tam było? A to:
Submarino Jonasa T. Bengtssona - zrecenzowane tu (klik).
Ślepnąc od świateł Jakuba Żulczyka - (miałem napisać, że przyjemna książka, ale to jest złe słowo) świetna pozycja, choć Radio Armageddon i Instytut jak dla mnie lepsze, 8/10.
Całe życie Roberta Seethalera - zrecenzowane tu (klik).
Schizofreniczna ewangelia Bohumila Hrabala - przyjemny zbiorek, zdecydowanie najlepsze jest tytułowe opowiadanie, 7/10.
Portret młodej wenecjanki Jerzego Pilcha - nie jestem zaskoczony, nie jestem zawiedziony, klasycznie dobrze, 7/10.
Reszta to książki Jakuba Małeckiego, kolejno:
Błędy - bardzo mi się podoba pomysł na zbudowanie całości, 7/10.
Przemytnik cudu - IMO najgorsza z książek Małeckiego, ale nadal niezła 6/10.
Zaksięgowani - niby bez szału, ale ładnie zbudowana klamra, ponadto plus za budowę podobną do Śladów, 7/10.
Dżozef - to była dla mnie powtórka, bo tę książkę czytałem już kiedyś tam i ponowne przeczytanie trochę zmieniło moje postrzeganie tej książki, 1,5 roku temu 7/10, teraz 9/10.
W odbiciu - cytując samego siebie z LC "kolejny dowód na to, że Małecki to nie tylko Dygot i Ślady", 8/10.
Odwrotniak - nadal mój numer jeden, 9/10.

  Na półkę wpadły trzy nowości. Zamówiony jeszcze w marcu Przemytnik cudu Małeckiego, no i w Biedronce złowiłem po 25 zeta Grę w klasy Cortazara i Paragraf 22 Hellera.

MUZYKA

  Muzycznie pierwsze miejsce w kwietniu zdecydowanie Kuban i Myślisz jeszcze? Na chwilę obecną jedna z moich ulubionych polskich płyt tego roku. Z zagranicznych to samo miejsce zajmuje album Process Samphy, który odkryłem również w tym miesiącu, choć wyszedł w styczniu. Ponadto słuchany był nowy Big Sean, nowy Drake, nowy JMSN, Limitless 808 Gedza i Headliner Guovy - wszystko na plus. Na minus nowe Gorillaz i nowy B.R.O.

FILMY/SERIALE

  Tak, mnie też zaskakuje ten ukośnik.

Breaking Bad - jestem w połowie trzeciego sezonu i jaram się przeokrutnie, minimum jeden odcinek dziennie jest wciągany. Ocenię jak skończę
Belfer - ponad połowę sezonu wciągnąłem w jeden wieczór, czekam na drugi, 8/10.
Sing - przedobra animacja, są momenty, w których niewiele mi brakowało, by łzy pociekły, 8/10.
Pingwiny z Madagaskaru - obejrzałem kiedyś, bez szału były. Powtórka nic nie zmieniła w moim postrzeganiu filmu, odcinkowa wersja znacznie lepsza, 6/10.
Strażnicy Galaktyki - SF to nie mój klimat, ale historia i humor bardzo na plus, na dwójkę planuję się wybrać do kina, 7/10.

INTERNETY

   Zaniedbałem w kwietniu czytanie blogów, za to moim odkryciem jest fanpejdż Teksty z forum BDSM na zdjęciach uroczych zwierzaczków. (klik). U mnie trzy posty razem z podsumowaniem to chuj, a nie wyczyn. Najlepiej siadła recenzja Submarino (klik).

SUMA

  No rozjebałem i nie ma co zbierać, taka prawda. Planowałem pięć książek - siadło jedenaście. Planowałem trzy filmy - obejrzałem trzy filmy i łącznie prawie cztery sezony seriali. Miały być minimum dwa posty więcej niż podsumowanie - są dwa posty więcej niż podsumowanie. Dumnym z siebie jak rzadko.

PLANY NA MAJ

1. Nie zejść poniżej pięciu przeczytanych książek (co trudne być nie powinno, bo pewniakami na ten miesiąc są Jeśli zimową nocą podróżny, którego zaczynam po opublikowaniu tego posta i do tego Dygot + Ślady Małeckiego, a coś jeszcze na pewno wjedzie).
2. Coś pewnie napiszę w maju, ale ile to nie będę za bardzo wchodził w konkrety, bo z tym różnie bywa.
3. Minimum trzy filmy, w tym jeden w kinie, o.
4. Dojść do piątego sezonu Breaking Bad.

  Tyle, nara, widzimy się (mam nadzieję) niedługo.

  Częściej jednak bywam w social mediach, o tam niżej:
https://facebook.com/kackiller
https://twitter.com/kackiller0

niedziela, 23 kwietnia 2017

Książki na Kacu: Całe życie.

  A może by tak rzucić to wszystko, przestać pisać (O JAK JA DUŻO PISZĘ!) i wyjechać wiadomo gdzie? Przemyślę, najpierw muzyka (klik).
  Pomysłów na początek mam milion, ale - jak zwykle - nie wiem od czego tak naprawdę powinienem zacząć. Od bycia ignorantem i tego, że nigdy nie słyszałem o autorze Całego życia jak i o samej książce, mimo że to ponoć hicior i zgarnia nagrody? A mógłbym. I tak było - nie słyszałem, nie widziałem. Teraz się to zmieniło, bo trafiła się okazja, by przeczytać wspomnianą pozycję miesiąc przed premierą.

  Dobra, początek mam za sobą. Całe życie zawiera w sobie głównie historię życia Andreasa Eggera, który razem z Czytelnikiem przechodzi przez lata swojego dzieciństwa, młodości, prac, urazów, miłości, wojny, zmian, samotności, starości. Bohatera można nazwać pustelnikiem - mieszka na uboczu, ze wszystkim radzi sobie praktycznie sam, żyje w zgodzie z naturą i świetnie zna okolice. To ostatnie pomaga mu w pracy w firmie zajmującej się budowaniem kolejek linowych, dzięki którym spokojna, górska osada z biegiem czasu zmienia się w alpejski kurort. Na tej urbanizacji, która nieco kłóci się z przekonaniami Eggera, bohater z jednej strony tak naprawdę korzysta, a z drugiej wiele traci.

  Powieść Roberta Seethalera jest mocno minimalistyczna. Autor stara się oszczędzać słowa, nie rzuca zbędnymi opisami, choć nie wszystko wystawia przed czytelnikiem na tacy. Austriak zdaje się przekazywać Czytelnikowi, że on się nie rozpisze, a Czytający ma sam sobie sporo dopowiedzieć i wyobrazić. Nie tylko w kwestii krajobrazów, ale również w budowie Eggera, bo po słowach Seethalera głównego bohatera nie da się od razu pokochać. Do Andreasa trzeba dorzucić coś od siebie, by go uczłowieczyć. Sam z siebie wydaje się nieczułym gburem, a wystarczy kilka worków z trocinami nasączonych naftą, by jego postać stała się cichym i nieśmiałym gościem o romantycznym wnętrzu.

  Choć książka ta nie rozpierdala, to nie da się jej niczego złego zarzucić. Całość jest przyjemna i bardzo poprawna. Całe życie można porównać do leniwego, słonecznego dnia na górskiej, cichej polanie. Jak nie masz, Czytelniku, możliwości pierdolnąć wszystkim i wyjechać w Bieszczady, to sięgnij po książkę Seethalera - to będzie dobry zamiennik. Ocena:
(źródło zdjęcia oryginalnego: nexusmods.com)
  A w ramach potwierdzenia, że to dobra rzecz jest dorzucam cytacik do przeanalizowania w głowie:

- O, nie - odparł Egger i wstał. - Każdy kuśtyka na własny rachunek!

  No i dziękuję Wydawnictwu Otwartemu za egzemplarz recenzencki. I wpadnijcie do Hani (klik), by porównać sobie nasze odczucia co do Całego życia.

  A tu macie moje social media:
https://facebook.com/kackiller
https://twitter.com/kackiller0