sobota, 1 lipca 2017

Suma Kaców: Czerwiec 2017.

To jest ten moment, w którym jakiemuś procentowi ludzi, którzy mnie obserwują lekko podnosi się ciśnienie, a po chwili okazuje się, że jednak nie ma ku temu większych powodów. Macie pornusa od Queby (klik) i do czytania.
(Photo credit: Foter.com)
Na samym początku będę najprawilniejszym blogerem i przeproszę cały świat za to, że jestem leniem, że nic nie pisuję, że mam sklerozę, że mi się kompletnie nic nie chce, że walczę sam ze sobą, że przechodzę różne przemiany, że autentycznie zacząłem tu pierdolić jakieś farmazony. Powody, dla których ostatnio nie piszę są maksymalnie trzy. Po pierwsze - nie chce mi się. Po drugie - jak mi się chce, to nie mam czasu. Po trzecie - nie mam o czym pisać, a jak już mam o czym pisać, to nie mam pomysłu na rozwinięcie tematu. Wychodzę z założenia, że jak się nie czuje potrzeby, by pisać, to się nie pisze, bo pisanie na siłę jest najgorszą rzeczą na świecie. Ale pisanie i chwalenie się (tak, będę się też chwalił) na raz nigdy nie wychodzi dobrze, więc to mogę dziś zrobić. To robię.

KSIĄŻKI

Wiecie jak to jest - sesja, te sprawy. Albo nie, nie wiecie, bo średnia wieku odbiorców blogów nie przekracza szesnastu lat, a mojego i tak nikt nie czyta, więc nie możecie wiedzieć jak to jest. Wydawałoby się, że przez sesję przeczytam mniej, a tu niespodzianka, bo źle mi się wydawało. sześć skończonych i dwie nie.
Nadchodzi Orbitowskiego - książka, która wygrała z paczką szlugów, przez którą miałem rzucać palenie i nadal nie rzuciłem. Jak na równowartość paczki szlugów to dobra książka, 6/10.
Oberki do końca świata Szostaka - rozpierdol. Chyba najlepsza rzecz, jaką czytałem w 2017. 9/10.
Dukla Stasiuka - książka, która otwiera mini-pasmo rzeczy czytanych z myślą o egzaminie z literatury najnowszej, nie oceniam jej i kolejnych, bo jest plan, by coś napisać więcej o tym wszystkim.
Ostatnie życzenie Sapkowskiego - zaskoczenie, a więcej nie napiszę z wiadomo jakiego powodu.
Bieguni Tokarczuk
Podróże z Herodotem Kapuścińskiego
Ponadto - by liznąć styl - przeczytałem ponad 150 stron Traktatu o łuskaniu fasoli Myśliwskiego i trochę mniej Kinderszenen J. M. Rymkiewicza, które zamierzam na dniach doczytać.

Jeśli o niczym nie zapomniałem, to w czerwcu kupiłem siedem książek: Kości aniołów Nawrockiego, Podróże z Herodotem Kapuścińskiego, Kinderszenen Rymkiewicza, Górę Tajget Anny Dziewit-Meller, Zapiski nosorożca Orbitowskiego, #upał Olszewskiego i (niepotrzebne skreślić) Engelkinga.

MUZYKA

Słuchałem różnych rzeczy, ale nie pamiętam czego, bo praktycznie cały czerwiec to Quebonafide. Nie, nie Egzotyka. Znaczy też. Ale głównie Dla fanek Euforii EP. Tak, zostałem fanką Euforii. I nowego Spinache'a od wczoraj na pętli słucham i jaram się mocno.

FILMY

Ilościowo - powód do dumy i niedowierzania. Jakościowo - momentami szkoda gadać.

Uwikłanie - przeciętnie, kompletnie bez szału. Nie czuję zajawy na tę podmiankę płciową. Książka > film; 5/10.
Pod Mocnym Aniołem - głównie ze względów porównawczych i dla lepszego zrozumienia książki. W zrozumieniu nieco pomogło, ale brakło mi rozwinięć kilku książkowych wątków, niektóre postacie zostały zepchnięte na dalszy plan, no i znów książka > film; 6/10.
Wilson - wg Filmwebu komedia, gdzieś wyczytałem, że połączenie komedii z dramatem. Ta druga opcja znacznie bardziej trafiona, choć więcej dramatu niż komedii. Przyjemna rzecz, podoba mi się napierdalanie na dzisiejsze społeczeństwo, choć momentami ma to przesadnie patetyczny wydźwięk; 6/10.
Szkoła uwodzenia Czesława M. - na pytanie "Jak czuję się ze świadomością, że obejrzałem ten film?" opowiedziałbym, cytując samego Czesława - "dziękuję, źle". Dlaczego ja to sobie zrobiłem?! 2/10.
Kamper - czekałem, nastawiałem się na obejrzenie, zapominałem, wreszcie się za to wziąłem. Nie zawiodłem się, a momentami bałem się, że autentycznie mogę się przejechać, że niepotrzebnie się nakręcam. Naprawdę przyjemna rzecz, 7/10.
Polskie gówno - tytuł zobowiązuje, 2/10.
Odlot - oglądałem go w zasadzie w nocy z czerwca na lipiec, ale wychodzę z założenia, że dopóki nie pójdę spać, to jeden dzień się nie kończy, więc IMO jeszcze czerwiec. Czołówka animacji, które w życiu obejrzałem, 9/10.

INTERNETY

W pewnym sensie odpokutuję maj, bo w maju pojawił się post z moim alko-tagiem na blogu, którego autorki do niego nie nominowałem, ale zapomniałem o tym napomknąć miesiąc temu, więc Alkoholowy tag książkowy (klik) u Volesquat.

SUMA SUMY

Zdałem sesję, choć z problemami, przeczytałem zadowalającą liczbę książek, obejrzałem trochę więcej filmów niż zwykle, nie skończyłem sezonu Breaking Bad, nie napisałem nic nowego. Mimo wszystko jestem z siebie zadowolony, choć nie dumny.

Planów na lipiec nie rozpisuję, bo kompletnie nie wiem na co czas mi pozwoli, a na 80% czas i okoliczności nie pozwolą mi w kwestiach przyjemnościowych na nic ponad czytanie. Na dniach pewnie wrzucę dwa teksty, które napisałem w ostatnim czasie do naszego uczelnianego magazynu, a jak później na jakiś czas zamilknę w internecie, to będzie znak, że 80% zamieniło się w 100% i to będzie powód do tego, by się cieszyć.

Lufa.

Już to praktycznie publikuję i nagle ogarnąłem, że to jubileuszowe podsumowanie jest, bo pierwsze ever zrobiłem właśnie z czerwca 2016. Baloniki do nieba.

Wincyj:
https://facebook.com/kackiller
https://twitter.com/kackiller0

niedziela, 4 czerwca 2017

Suma Kaców: Maj 2017.

(Photo credit: Foter.com)
  Maj to jest taki miesiąc, w którym uświadamiam sobie, że niedługo skończy się semestr i odpalam nową karierę w Football Managerze. Tak było i w tym roku. No i spóźniam się z sumą jak nigdy, bo jestem leniem i w sumie to z czasem też nie jest najlepiej.

KSIĄŻKI

  W maju głównie odświeżałem książki, które kiedyś już czytałem, co ma jakiś tam związek z tym, że wypadało mi to zrobić ze względu na studia, choć też nie do końca... Comiesięczne postanowienie spełnione w stopniu minimalnym, więc bez szału:
Jeśli zimową nocą podróżny Italo Calvino chyba był pierwszy w maju i stwierdzam, że to przepiękna rzecz jest. Na chwilę obecną mój numer jeden z przeczytanych w 2017, 9/10.
Pod Mocnym Aniołem Jerzego Pilcha - powtórka, 7/10.
Dygot Jakuba Małeckiego - kolejna powtórka, 9/10.
Ślady Jakuba Małeckiego - i znów powtórka, znów 9/10 (tu przypominam recenzję - klik).
Walc pożegnalny Milana Kundery - kolejna powtórka, choć ta to taka bardziej sama z siebie, w 100% dla przyjemności i to chyba nadal mój numer jeden ever, 9/10.

  Na półkę wjechało pięć nowych pozycji, pierwsza czwórka po 4,99 z Biedry, ostatnią wygrzebałem za dwa zeta w Kerfurze: Milion małych kawałków Freya, Honor i zbrodnia Podlewskiego, Kacastrofa, czyli cośtamcośtam (nie chce mi się sprawdzać całego tytułu) Crawforda, Biegnij chłopcze, biegnij Orleva i Iwo w krainie gandzi Banasia.

MUZYKA

  Jestem, byłem, będę Smolastego to jest absolutny top maja, zdecydowane najwięcej odtworzeń, przesłuchałem całą EP'kę ponad 100 razy. Z albumów ponadto często latały Vafle ryżowe Adiego Nowaka, Myślisz jeszcze? Kubana, nowa EP'ka Nicka Murphy'ego (wcześniej znanego jako Chet Faker). Odświeżyłem Amebę Gedza, Fantasmagorię duetu PlanBe & Lanek, nadal katowałem Dandys flow Dwóch Sławów i miałem chwilową fazę na Nevermind Nirvany.

  Singlowo, tak jak na samym początku napomknąłem, miesiąc zdecydowanie rozjebał Spinache. Czekam na Egzotykę od Que, a właściwie na to co do niej doda, bo przecież praktycznie wszystkie kawałki z właściwej płyty już wyszły w formie klipów i jaram się w opór. Nic więcej mnie chyba nie rozjebało muzycznie.

FILMY/SERIALE

   Założenie serialowe nie zostało spełnione - jestem w połowie czwartego sezonu Breaking Bad, aleeeeeeeeee filmowo-ilościowo jest rozpierdol jak na mnie.
Strażnicy Galaktyki vol. 2, na którym byłem w kinie. Spotkałem się z masą komentarzy, że dwójka nieco gorsza od jedynki albo na równi. Dla mnie Dwójka > jedynka. Drax jakiś taki bardziej znośny mi się wydawał, historia mi się podobała, humor przepiękny. Ogólnie spoko, polecam, 8/10.
Powidoki - dupa nie została urwana, choć po ocenach wcale wielkich oczekiwań nie miałem. Podobał mi się sam klimat filmu, reszta poprawna, 6/10.
  W maju wpadłem na genialny pomysł - postanowiłem obejrzeć wszystkie trzy części Pitbulla - w sumie nie wiem po co tak naprawdę to zrobiłem, ale zrobiłem.
Pitbull - najgorszy z całej trójki, może przez to, że najstarszy. Gniot straszny. Plus za czerwoną katanę Dorocińskiego (XD), 3/10.
Pitbull. Nowe porządki - jakoś tak lepiej, przyjemniej, ciekawiej, choć momentami ciarki żenady czułem na plecach, 4/10.
Pitbull. Niebezpieczne kobiety - jak wyżej, choć pod względem samej historii to chyba najlepsza część, 4/10.

INTERNETY

  Nic nie napisałem, nic nie przeczytałem. Krzyż na barki i spierdalam.

SUMA SUMY

  No maj nie rozjebał raczej, ale to taki miesiąc, co nie rozpierdala. Wierzę, że w czerwcu będzie lepiej, choć z czasem będzie gorzej - jakikolwiek sens ma to zdanie.

PLANY NA CZERWIEC

1. Klasycznie minimum 5 książek (pierwszą już kończę).
2. Klasycznie minimum 3 filmy (w miarę możliwości coś w kinie zobaczyć).
3. Dojść do piątego sezonu BB (bo mi się nie śpieszy z oglądaniem).
4. Napisać wreszcie coś więcej niż podsumowanie miesiąca.

  NARA.

  Wincy mnie jest tam niżej.
https://facebook.com/kackiller
https://twitter.com/kackiller0

poniedziałek, 1 maja 2017

Suma Kaców: Kwiecień 2017.

  Kwiecień 2017 najkulturalniejszym miesiącem mojego życia. Serio. Muzyka (klik).
(Photo credit: Bert Kaufmann via Foter.com / CC BY)
  To pierwsze zdanie tam wyżej wypadałoby udowodnić. Udowadniam więc.

KSIĄŻKI

  W kwietniu przeczytałem jedenaście książek, w przeliczeniu na strony jakieś 3000. A co tam było? A to:
Submarino Jonasa T. Bengtssona - zrecenzowane tu (klik).
Ślepnąc od świateł Jakuba Żulczyka - (miałem napisać, że przyjemna książka, ale to jest złe słowo) świetna pozycja, choć Radio Armageddon i Instytut jak dla mnie lepsze, 8/10.
Całe życie Roberta Seethalera - zrecenzowane tu (klik).
Schizofreniczna ewangelia Bohumila Hrabala - przyjemny zbiorek, zdecydowanie najlepsze jest tytułowe opowiadanie, 7/10.
Portret młodej wenecjanki Jerzego Pilcha - nie jestem zaskoczony, nie jestem zawiedziony, klasycznie dobrze, 7/10.
Reszta to książki Jakuba Małeckiego, kolejno:
Błędy - bardzo mi się podoba pomysł na zbudowanie całości, 7/10.
Przemytnik cudu - IMO najgorsza z książek Małeckiego, ale nadal niezła 6/10.
Zaksięgowani - niby bez szału, ale ładnie zbudowana klamra, ponadto plus za budowę podobną do Śladów, 7/10.
Dżozef - to była dla mnie powtórka, bo tę książkę czytałem już kiedyś tam i ponowne przeczytanie trochę zmieniło moje postrzeganie tej książki, 1,5 roku temu 7/10, teraz 9/10.
W odbiciu - cytując samego siebie z LC "kolejny dowód na to, że Małecki to nie tylko Dygot i Ślady", 8/10.
Odwrotniak - nadal mój numer jeden, 9/10.

  Na półkę wpadły trzy nowości. Zamówiony jeszcze w marcu Przemytnik cudu Małeckiego, no i w Biedronce złowiłem po 25 zeta Grę w klasy Cortazara i Paragraf 22 Hellera.

MUZYKA

  Muzycznie pierwsze miejsce w kwietniu zdecydowanie Kuban i Myślisz jeszcze? Na chwilę obecną jedna z moich ulubionych polskich płyt tego roku. Z zagranicznych to samo miejsce zajmuje album Process Samphy, który odkryłem również w tym miesiącu, choć wyszedł w styczniu. Ponadto słuchany był nowy Big Sean, nowy Drake, nowy JMSN, Limitless 808 Gedza i Headliner Guovy - wszystko na plus. Na minus nowe Gorillaz i nowy B.R.O.

FILMY/SERIALE

  Tak, mnie też zaskakuje ten ukośnik.

Breaking Bad - jestem w połowie trzeciego sezonu i jaram się przeokrutnie, minimum jeden odcinek dziennie jest wciągany. Ocenię jak skończę
Belfer - ponad połowę sezonu wciągnąłem w jeden wieczór, czekam na drugi, 8/10.
Sing - przedobra animacja, są momenty, w których niewiele mi brakowało, by łzy pociekły, 8/10.
Pingwiny z Madagaskaru - obejrzałem kiedyś, bez szału były. Powtórka nic nie zmieniła w moim postrzeganiu filmu, odcinkowa wersja znacznie lepsza, 6/10.
Strażnicy Galaktyki - SF to nie mój klimat, ale historia i humor bardzo na plus, na dwójkę planuję się wybrać do kina, 7/10.

INTERNETY

   Zaniedbałem w kwietniu czytanie blogów, za to moim odkryciem jest fanpejdż Teksty z forum BDSM na zdjęciach uroczych zwierzaczków. (klik). U mnie trzy posty razem z podsumowaniem to chuj, a nie wyczyn. Najlepiej siadła recenzja Submarino (klik).

SUMA

  No rozjebałem i nie ma co zbierać, taka prawda. Planowałem pięć książek - siadło jedenaście. Planowałem trzy filmy - obejrzałem trzy filmy i łącznie prawie cztery sezony seriali. Miały być minimum dwa posty więcej niż podsumowanie - są dwa posty więcej niż podsumowanie. Dumnym z siebie jak rzadko.

PLANY NA MAJ

1. Nie zejść poniżej pięciu przeczytanych książek (co trudne być nie powinno, bo pewniakami na ten miesiąc są Jeśli zimową nocą podróżny, którego zaczynam po opublikowaniu tego posta i do tego Dygot + Ślady Małeckiego, a coś jeszcze na pewno wjedzie).
2. Coś pewnie napiszę w maju, ale ile to nie będę za bardzo wchodził w konkrety, bo z tym różnie bywa.
3. Minimum trzy filmy, w tym jeden w kinie, o.
4. Dojść do piątego sezonu Breaking Bad.

  Tyle, nara, widzimy się (mam nadzieję) niedługo.

  Częściej jednak bywam w social mediach, o tam niżej:
https://facebook.com/kackiller
https://twitter.com/kackiller0