środa, 18 maja 2016

Problem z dupą.

  Świeżynkana początek (klik). No zeżarło pięknie. Leci na zapętleniu.
( Photo credit: Butz.2013 via Foter.com / CC BY )
  Albo dobra, zanim zacznę pisać to coś zjem. Zaraz zacznę, chwilę mi dajcie.

  Pojadłem. Uwaga, lecimy.

  Pewnie nie raz się jakaś kobiecina albo dziewczątko spotkało z sytuacją, kiedy to jakiś typeczek pisał do niej swoje żale w związku ze swoim związkiem albo z typiarką, do której podbijał. Miałaś tak, Czytelniczko? No pewnie, że miałaś. Ja Ci dziś wytłumaczę czemu pisała akurat do Ciebie. Kacolog K. Killer zaprasza na wykład.

  Opcje są dwie. Albo Ci typ zajebiście ufa i liczy na Twoje wsparcie, Twoje zdanie, Twoją pomoc, albooo... A, zaraz. Rozwińmy pierwsze.

  Wyczajanie, że się komuś ufa to nie jest prosta rzecz. To trzeba czasu. To się tak nie da, że kogoś poznajesz, gadacie sobie na mesendżerze, czy innym gadu-gadu i po kilkunastu minutach czujesz się jakoś dziwnie. Nie tak, jakbyś dostał kosę pod żebra, wstawał na matematyce do tablicy ze sterczącym pitokiem (FOOD EMPEROR KRULU), czy nawet obrzygał sukienkę dziewczyny, która zaprosiła Cię na swoją studniówkę, a Ty się zgodziłeś, bo w sumie najebać się za darmo jest zawsze spoko. W zasadzie to nie mam pojęcia jak się to konkretnie odczuwa, ale jest tak, że czujesz, że komuś zaufałeś. To o ten moment mi chodzi. UF UF. Zaufałeś.

  Idę zapalić, zara wracam.

  Dobra, jestem. Wracamy do kobiet. Zaufał, ale pamiętaj, że po jakimś czasie. To może trwać rok, dwa, pół, trzy tygodnie. Różnie jest, zależy od człowieka. Ja tam czasem potrafię zaufać człowiekowi w miarę szybko, ale to są wyjątki. No i jak ten typeczek Ci już ufa to wtedy Ci się wygada, bo serio potrzebuje takiego zdrowego, kobiecego spojrzenia na niektóre sprawy damsko-męskie. Bo my to tak nie potrafimy. Znaczy nie wszyscy. Znaczy do pewnego momentu w życiu to żaden z nas nie potrafi, a później to już zależy od jednostek, czy dany typ będzie potrafił ocenić, czy coś się w związku pierdoli, czy u danej typiarki ma szansę na coś więcej, czy chociaż cycka pomiętosi, czy nie ma co sobie nadziei robić na romans w stylu Dominika Toretto i Letty Ortiz, i za dupę w warsztacie loszki nie chwyci łapą w smarze umazaną. I do momentu, w którym sam się Twój ziomek tego nie nauczy to musisz mu czasem pomóc, no bo, kurde, niech chłopak wie na czym stoi. Choć ja tam wiem, że Wy to się różnicie mocno i są jednostki, które schlanie mordy i rzyganie pod siebie mogą uznać nawet za troszkę słodkie.

  No, ale jest druga opcja, o której teraz, bo wcześniej to trochę bez sensu by było się rozpisywać. Ta jest taka pozornie gorsza. Tu się nie liczy zaufanie. Znaczy nie od tej strony. Użala się nad sobą, zgrywa typa, któremu nic w życiu nie wychodzi, że najchętniej to by się zabił, bo locha go nie kocha, bo się nie odzywa i pewnie to go w ogóle zdradza w tej chwili z trzema murzynami, latynosem, azjatą, niewidomym, typem co mu ujebało obie nogi i pół kutasa na wojnie w Afganistanie i karłem. I owczarkiem niemieckim długowłosym. A Ty go pocieszysz, że wcale tak nie jest, a nawet jak tak jest to ona głupia jest, bo fajny facet jesteś i na pewno znajdziesz dużo lepszą, fajniejszą, ładniejszą, zgrabniejszą. No idealną, no.

  I chodzi tu też o to żebyś to Ty zaufała swojemu ziomeczkowi, że on jest super materiałem. Takim kaszmirem wśród stert poliestru. Wiesz, zapyta Cię czy ucieszyłaby Cię jakaś bransoletka od chłopaka, czy inna pierdoła. Czy wyjście do restauracji na pierwszą randkę jest spoko opcja i jeśli tak to, czy ta wypasiona jadłodajnia w Waszym mieście będzie odpowiednia, czy to nie będzie za duża przesada, bo jednak zależy mu na tym żeby wypaść jak najlepiej, a z drugiej strony, że jednak chyba bez sensu jest dawanie z siebie (i ze swojego portfela) wszystkiego od razu. Takie drobnostki, pierdółki najzwyklejsze. Prawda jest taka, że z żadną się nie spotyka i spotykać nie zamierza, a pyta Cię o to tylko w jednym jedynym celu. Żebyś widziała w nim dobry materiał na faceta, bo pokazuje Ci przez cały czas, że on to potrafi zadbać o kobietę i w ogóle jest super-romantiko. No i jak napiszesz mu: "ojej, ale super pomysł! chciałabym tak!" to sobie myśli, że "oho, cosik bedzie". A gówno będzie i Ty dobrze o tym wiesz, bo traktujesz go tylko jak ziomeczka, ale on sobie nadzieję robi. A Ciebie to mocno wkurwia pewnie, nie?

  Jest jedno proste zdanie żeby takiego typa zgasić. Uwaga, prezentuję.

"TWOJA PRZYSZŁA DZIEWCZYNA BĘDZIE MIAŁA SUPER FACETA."

  Tyle. Po chłopie. Jak jest kumatym typem to zrozumie przekaz i odpuści. Jak nie jest i nie odpuści to mu powiedz żeby spierdalał. Wtedy poczuje się trochę jak w przypadku tego wyjścia do tablicy ze sterczącym interesem, albo jak kadłubek.

  NIEZRĘCZNIE.

  Dobranoc, moje Kacątka.

Soszal midja:

https://facebook.com/kackiller
https://twitter.com/kackiller0

4 komentarze:

  1. Food emperor xddd
    KOCHAM
    A no w sumie bywają takie sytuacje, ale w większości przypadków ja mam po prostu bekę z człowieka. Inna sprawa, jeśli np. pisze tak z przyjacielem, wiem że on mi ufa, ja jemu też i sobie tak piszemy / gadamy to jest ok i wiem, że on nic nie kręci :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Na twój blog wpadam już regularnie. Twe posty nadal mnie zadziwiają i wciągają swoją szczerością. Tym razem również tak jest, chociaż nadal się zastanawiam do której kategorii zaliczyć moich męskich przyjaciół ;)
    Pozdrawiam, Czytelniczka.

    OdpowiedzUsuń
  3. Echs, całe szczęście działania chłopów są proste jak budowa cepa (czego zawsze Wam bardzo zazdroszczę, chociaż akurat mój chłopak wyjątkowo lubi rozmyślać i filozofować) i już od dawna wiedziałam jaki był cel tych wszystkich opowieści pod tytułem "MIAŁA WSZYSTKO". Duża część kumpli przychodzi do mnie z tymi problemami, bo jak zazwyczaj mówią jestem szczera i wykładam kawę na ławę, czyli np mówię "stary, przestań skamleć, wszystko wskazuje na to, że ona ma cię w dupie i powinieneś ją olać", no a potem jakoś to w miarę sensownie staram się wytłumaczyć. Większość ogarnia się po jednej albo dwóch rozmowach, ale zdarzały się istotnie jęczybuły, które nie dawały mi spokoju przez długi czas. Między innymi mój były przyjaciel, który falami był szczęśliwy albo załamany, w desperacji zagadywał miliony dziewczyn, a potem dalej płakał za byłą, a ostatecznie zarzucił mi, że jestem tępą dzidą, bo umawiam się z różnymi chłopakami w celach rozmowy i kiedy uznaję, że nic z tego nie będzie, po prostu przestaję się z nimi spotykać, a przecież powinnam pierwszego lepszego wziąć od razu do łóżka, żeby nie było mu przykro. Jestem okrutna i taka jak "wy wszystkie". Od tamtej pory z nim nie rozmawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. O Boże w sedno. Troszkę śmiechłam i troszkę mi się podoba. Trzymaj tak dalej.

    PS. Nie przesadzaj z tymi parentezami proszę ja Ciebie, żeby nie wychodziło na siłę.

    OdpowiedzUsuń