sobota, 14 maja 2016

Oko jej wydłub.

  No elo. Nowy JMSN (klik).
(Photo credit: Nick Fedele via Foter.com / CC BY-NC-SA)
  Sprawa mnie wkurwia od czasów niepamiętnych. Znaczy od zawsze. Ogarniacie takie młode parki? Takie, takie, że jest typiarka, która ma tak do szesnastu lat gdzieś. Typeczek tyle samo, ewentualnie maksymalnie osiemnastkę ma. Pełnoletni skurwiel. Dorosły. No, ale nie o tym. No i oni sobie razem są. Nie jest ważne jak długo, czy starszym hajs się zgadza i co robią jak są sam na sam (znaczy nie w tej chwili, później będzie ważne). Są.

  No i jak są to, kurwa (bulwers alert), strasznie się obnoszą tym, że razem są. Taka, nie wiem, kurwa, niepowstrzymywalna potrzeba dzielenia się z całym Światem wieścią o tym, że dzieli się z kimś swoją śliną. Sztuka uliczna, proszę ja Was. Teatr obwoźny. Czasem jak tam spoglądam zza mych ciemnych okularów, albo znad książki to czekam na nowy program, mianowicie sztuczki magiczne. Afisze wiszące na tych takich słupo-ścianach okrągłych na plakaty zawierałyby pewnie takie slogany jak: "NIESAMOWITY MAGIK (powiedzmy) TOMECZEK" - tytuł, jebnięty takim żółtym, cyrkowym fontem; "NOWE SUPER SZTUCZKI" - zajawka; "MIĘDZY INNYMI WYGRZEBYWANIE OKA JĘZYKIEM". Czekam na to, kurwa, czekam najmocniej na świecie.

  Bo czasem jak tak zerkam to to wygląda tak, jakby ten typ tej typiarze miał zaraz oko wygrzebać ozorem. Chore. Szanuję, że lubio. Każdy ma fetysza. "Jeden lubi kwiatki wąchać, inny jak mu nogi śmierdzo"*. Tylko typek, suchej mje, na chuj Ty się żegnasz z tą Twoją LOSZKO tak, jakbyś miał jej minimum ze dwa tygodnie nie zobaczyć, skoro jutro będziecie się ślinić na tym przystanku tak samo? Hę? I pojutrze. Albo nawet zaraz wsiądziecie do tego samego autobusu. Tak bywa.

  Mam takie swoje ulubione miejsce w autobusie. Czasem jak siadam na tym swoim ulubionym miejscu to przede mną siedzi taka parka właśnie. Typ wygląda na maks osiemnaście, może dziewiętnaście lat, a typiara, strzelam, że ledwo do liceum poszła. Siadam, nastawiam muzykę, otwieram książkę. Siadają przede mną. Od okna siedzi typiarka, obok typeczek, obejmuje ją swoim patyczako-podobnym odnóżem górnym i leeeeeeeeeeeeeeco w ślinę. I ja się nie mogę skupić na czytaniu. Bo to mi się szamocze za książką, a czasem typ mi tym odnóżem książkę trąci, no i mnie to wkurwia.

  Jak każdy internetowy cwaniak przecież nie trącę go w ramie i nie powiem "e, ziomek, weźże Ty się opamiętaj, bo zaraz będziesz językiem smyrał zwieracz odbytu tej swojej kobiecie; tylko, że na około (W SENSIE OD JELITA)", no bo jak to tak? Dlatego ziomek, koleżanka. Jak to czytanie, a robicie tak. Sprawa.

NIE RÓBCIE TAK, KURWA. TO JEST CHUJOWE. SERIO.

  Róbcie sobie co chcecie, tylko, kurwa, nie przy ludziach, kurwa, ej. Nie każdego interesuje to co sobie robicie tam nawzajem, więc hamujta się publicznie. W domu to sobie róbcie co tam Wam się podoba, nie wiem. Liżcie się po oczach, smyrajcie się drutem kolczastym między zaciśniętymi pośladkami, a nawet możecie sobie papierem przecinać te pozostałości, które człowiekowi zostały po błonach pławnych. Serio. Nie wnikam.

  Uprzedzam komentarze: nie, nie wkurwia mnie to ze względu na to, że jestem samotnym i wiecznie smutnym typem. Potwierdzone naukowo jest, że taki widok wkurwi/brzydzi ludzi w super-szczęśliwych związkach.

  Buzi, Kacątka. Tylko nie publicznie.

  Niedługo będę kontynuował temat, ale na trochę innej płaszczyźnie, więc polecam zaobserwować gdzieś tam poniżej.

* - tak mój tata rzecze czasem.

Soszal midja:

https://facebook.com/kackiller
https://twitter.com/kackiller0

11 komentarzy:

  1. Człowiek super szczęśliwy, apeluje - NIE LIŻCIE SOBIE JELIT PUBLICZNIE. Nawilżanie gałki ocznej przez partnera to jakaś mega troska musi być.

    OdpowiedzUsuń
  2. Naczelną cechą gimbusów jest skłonność do przesady, więc ja się nie dziwię, że tak robią, ale też nie dziwię się, że to wkurwia :D Jednym jest przytulić się do partnera i ewentualnie go cmoknąć w usta czy w policzek, a zupełnie czym innym pożeranie siebie nawzajem żywcem. Niektórych "romantycznych" pocałunków nie powstydziłby się Johnny Sins czy Sasha Grey - if you know what I mean!
    Dobry post. Mocny. Propsuję! :)
    I podoba mi się Twój styl pisania - ja też nie pierdolę się w tańcu i rzucam łaciną :D
    [entyraz.wordpress.com]

    OdpowiedzUsuń
  3. Kuźwa napisałam komentarz na ...i się nie zapisał kuźwa. Ja tam parapeting znam. Chłopina sobie stoi, kobicinka siedzi dupskiem na parapecie. I pojawiają się sceny jak z obiadku u wampirów. Biedak se maca...bo darmowo. Smyranko. Lizanko. Panie nauczycielki znismaczone. Sodomia i Gomorija. Śliniący się druhowie szczęściarza. Znanego z podrywów kobieciarza. Koleżanki tej tam damy, zakładają miniówki, by sobie znaleźć kogoś do macania. A tu nagle tamta dama, pieprznie w mordę swego pana. A ten biedak, nie może sobie za free pomacać. Znaczy może...sam sobie. Póki innej nie znajdzie na parapet. Jest akcja, powinnam zazdrościć jako przyszła baba herod haremu kotów, ale ten...jakoś nie zazdroszczę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Z N O M! Wkurwia mnie to dodatkowo przez to, że jestem w związku na odległość. Każdy widok takiej parki boli, i to nie tylko przez to, że ja nie mogę robić tego samego. :v Jakiś niewinny buziaczek to tam jeszcze ujdzie, ale żeby lecieć w ślinę w busie? Niewyżyte to takie...

    OdpowiedzUsuń
  5. Racja! Proponuje otworzyć cykl na blogu: Kac killer szczerze: Co mnie wkurwia. I Was.
    Do kawy blog rekomenduje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co drugi post na blogu byłby wtedy sygnowany wspomnianą nazwą :P

      Usuń
  6. Pozdrów tatę od cytatu. Tataczytacytatytacyta skojarzyło mi się, hehe

    U mnie o tyle dziwna sytuacja, że jak jeszcze nie miałam chłopaka, to równie mocno wkurzały mnie te parki. Od kiedy miałam (a potem już nie miałam) od razu mnie przestały wkurzać. No i tak do tej pory nie przeszkadza mi, ze widzę, jak sobie idą za rączkę, albo się przytulają w autobusie, albo dadzą sobie buzi w teatrze. Ok. Z tym że patrzenie na taki namiętny pocałunek jest tak samo niezręczne dla oglądającego, jak słuchanie kłótni jakiejś pary.
    A co jeśli to tylko społeczeństwo nieprzystosowane do patrzenia na uczucie? Bo trzeba być opanowanym, mieć swoje ciało pod kontrolą, pokazać się dobrze, nie narobić wstydu, a już na pewno nie ukochanemu / ukochanej. I nie można się pocałować na ulicy, bo to znaczy, ze ulegasz POPĘDOWI SEKSUALNEMU O MÓJ BOŻE CZŁOWIEKU POWINIENEŚ SIĘ OGARNĄĆ i zachowywać się bardziej konformistycznie. Może. Niektórzy tak myślą i ja też to szanuję, w sumie to przeszkadza mi jedynie to, że bywam zazdrosna jak widzę ładnego chłopaka z jakąś dziewczyną. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jest jednak różnica między pocałunkiem a obślinianiem się jak mastif z bernardynem. Do pocałunków nic nie mam, ale jak to okazywanie sobie uczuć przechodzi w grę wstępną w miejscu publicznym to przepraszam bardzo, ale nie. Niektórych spraw nie powinno się jednak rozprzestrzeniać poza miejsca ustronne.

      Usuń
  7. No liżą się publicznie, a potem się prują, że podglądasz XDDD

    OdpowiedzUsuń
  8. No liżą się publicznie, a potem się prują, że podglądasz XDDD

    OdpowiedzUsuń
  9. Najśmieszniejsze jest to, że nie rozumieją, że przesadne obnoszenie się a po prostu okazywanie uczuć to dwie zupełnie inne sprawy. Nikomu normalnemu nie przeszkadza, że ktoś się trzyma za rękę, chłopak obejmuje dziewczynę albo dają sobie buziaka (jeśli nie są 24/7 przyklejeni do siebie i pomiędzy buziakami jest jakiś racjonalny odstęp czasu XD). Co innego jednak kiedy niewiele brakuje do tego, żeby zaczęli uprawiać seks na środku ulicy :P
    Swojo drogo, czasem jak patrzę na te pary (szczególnie na to jak wyglądają te dziewczyny) to się zastanawiam czy to jeszcze pedofilia, czy już nie XD

    OdpowiedzUsuń