
(Photo credit: Nick Fedele via Foter.com / CC BY-NC-SA)
Sprawa mnie wkurwia od czasów niepamiętnych. Znaczy od zawsze. Ogarniacie takie młode parki? Takie, takie, że jest typiarka, która ma tak do szesnastu lat gdzieś. Typeczek tyle samo, ewentualnie maksymalnie osiemnastkę ma. Pełnoletni skurwiel. Dorosły. No, ale nie o tym. No i oni sobie razem są. Nie jest ważne jak długo, czy starszym hajs się zgadza i co robią jak są sam na sam (znaczy nie w tej chwili, później będzie ważne). Są.
No i jak są to, kurwa (bulwers alert), strasznie się obnoszą tym, że razem są. Taka, nie wiem, kurwa, niepowstrzymywalna potrzeba dzielenia się z całym Światem wieścią o tym, że dzieli się z kimś swoją śliną. Sztuka uliczna, proszę ja Was. Teatr obwoźny. Czasem jak tam spoglądam zza mych ciemnych okularów, albo znad książki to czekam na nowy program, mianowicie sztuczki magiczne. Afisze wiszące na tych takich słupo-ścianach okrągłych na plakaty zawierałyby pewnie takie slogany jak: "NIESAMOWITY MAGIK (powiedzmy) TOMECZEK" - tytuł, jebnięty takim żółtym, cyrkowym fontem; "NOWE SUPER SZTUCZKI" - zajawka; "MIĘDZY INNYMI WYGRZEBYWANIE OKA JĘZYKIEM". Czekam na to, kurwa, czekam najmocniej na świecie.
Bo czasem jak tak zerkam to to wygląda tak, jakby ten typ tej typiarze miał zaraz oko wygrzebać ozorem. Chore. Szanuję, że lubio. Każdy ma fetysza. "Jeden lubi kwiatki wąchać, inny jak mu nogi śmierdzo"*. Tylko typek, suchej mje, na chuj Ty się żegnasz z tą Twoją LOSZKO tak, jakbyś miał jej minimum ze dwa tygodnie nie zobaczyć, skoro jutro będziecie się ślinić na tym przystanku tak samo? Hę? I pojutrze. Albo nawet zaraz wsiądziecie do tego samego autobusu. Tak bywa.
Mam takie swoje ulubione miejsce w autobusie. Czasem jak siadam na tym swoim ulubionym miejscu to przede mną siedzi taka parka właśnie. Typ wygląda na maks osiemnaście, może dziewiętnaście lat, a typiara, strzelam, że ledwo do liceum poszła. Siadam, nastawiam muzykę, otwieram książkę. Siadają przede mną. Od okna siedzi typiarka, obok typeczek, obejmuje ją swoim patyczako-podobnym odnóżem górnym i leeeeeeeeeeeeeeco w ślinę. I ja się nie mogę skupić na czytaniu. Bo to mi się szamocze za książką, a czasem typ mi tym odnóżem książkę trąci, no i mnie to wkurwia.
Jak każdy internetowy cwaniak przecież nie trącę go w ramie i nie powiem "e, ziomek, weźże Ty się opamiętaj, bo zaraz będziesz językiem smyrał zwieracz odbytu tej swojej kobiecie; tylko, że na około (W SENSIE OD JELITA)", no bo jak to tak? Dlatego ziomek, koleżanka. Jak to czytanie, a robicie tak. Sprawa.
NIE RÓBCIE TAK, KURWA. TO JEST CHUJOWE. SERIO.
Róbcie sobie co chcecie, tylko, kurwa, nie przy ludziach, kurwa, ej. Nie każdego interesuje to co sobie robicie tam nawzajem, więc hamujta się publicznie. W domu to sobie róbcie co tam Wam się podoba, nie wiem. Liżcie się po oczach, smyrajcie się drutem kolczastym między zaciśniętymi pośladkami, a nawet możecie sobie papierem przecinać te pozostałości, które człowiekowi zostały po błonach pławnych. Serio. Nie wnikam.
Uprzedzam komentarze: nie, nie wkurwia mnie to ze względu na to, że jestem samotnym i wiecznie smutnym typem. Potwierdzone naukowo jest, że taki widok wkurwi/brzydzi ludzi w super-szczęśliwych związkach.
Buzi, Kacątka. Tylko nie publicznie.
Niedługo będę kontynuował temat, ale na trochę innej płaszczyźnie, więc polecam zaobserwować gdzieś tam poniżej.
* - tak mój tata rzecze czasem.
* - tak mój tata rzecze czasem.
Soszal midja: