środa, 11 maja 2016

Kup geniusz.

  Dzieobry. Bez pierdolenia przechodzimy dziś do konkretów, ACO! Muzyczka (klik).
(Photo credit: scottmliddell via Foter.com / CC BY)
  Risercz do ostatniego posta podsumowującego dwa lata na Kacu przyniósł mi pomysły na nowe rzeczy. W przypadku tego co teraz czytasz kluczowe były komentarze. Głównie te mocno przychylne, momentami nawet pochwalne. Jak sam/a je prześledzisz to momentami natrafisz na takie, gdzie ludzie uważają mnie za geniusza.

  Kac to geniusz? Nie sądzę (bo nie jestem sędzią HOHOHOHOHO). Miło mi jak czytam rzeczy, które są miłe - logiczne - ale nie ze wszystkimi się zgodzę. Nazywanie moich tekstów genialnymi jest zdecydowaną przesadą. Genialne to są książki Kundery, a nie luźne, internetowe zapiski jakiegoś śmieszka, który udaje tajemniczego, bo nie zdradza swojej tożsamości. Genialni byli Ajnsztajn, Edison, Kiri - Skłodowska, Gutenberg, Ci od samolotu i człowiek, który wymyślił piwo.

  Kac to geniusz? Załóżmy, że jednak tak. I wiesz co? Sam/a możesz stać się takim geniuszem. Jak? To proste! Lecimy z poradnikiem na Kacu - Jak być genialnym:
1. Patrz, słuchaj, czuj. Serio. Nieznaczne bodźce potrafią doprowadzić do wielkich rzeczy. Myślisz, że czemu ktoś wynalazł koło? To samo koło, którym toczy się fortuna. Dokładnie dlatego, że się toczy. Proste, conie? Dlatego wytęż wzrok i słuch, odczuwaj wszystko to co się dzieje dookoła Ciebie, bo w każdej rzeczy kryje się jakaś inspiracja.
2. Myśl. Kurwa, myślenie to jest najważniejsza rzecz na całym świecie. Oprócz tlenu. Jak już wyczujesz inspirację to warto przemyśleć jeszcze raz dlaczego dana rzecz, słowo, czy uczucie Cię zainspirowało i po prostu zacznij coś z tym robić. Na przykład zapisywać; gdziekolwiek - notes, dziennik, dłoń, margines zeszytu, bilet, rachunek, wizytówka. Po co zapisywać? A no po to, żeby mieć pewność, że się nie zapomni o czymś. Chyba, że zgubicie notes, dziennik, dłoń, margines zeszytu, bilet, rachunek, czy wizytówkę. Mi się już kilka razy zdarzyło mieć zajebisty temat do nowego wpisu na Kacu, nie zapisywałem go i zaraz zapominałem. Pszykre.
3. Pisz, śpiewaj, tańcz, rzeźb, maluj, graj - TWÓRZ. Poukładałeś/łaś myśli? No to przejdź do kolejnego punktu i stwórz coś. To nie jest takie trudne. Przecież masz już inspirację. Z inspiracji zrodził się pomysł. To co wyjdzie z pomysłu to już tylko i wyłącznie zależy od Ciebie, a mogą z tego wyjść naprawdę wielkie rzeczy! Jak już coś zrobisz to nie kryj tego przed całym światem. Pokaż to komuś, choćby znajomym. Upieczesz wtedy dwie pizze w jednym piekarniku, albo coś - podzielisz się z kimś swoimi dokonaniami, a druga osoba poczuje się wyróżniona, bo skoro nie pokazujesz tego całemu światu to znaczy, że dana osoba jest dla Ciebie ważna, nie?
4. Zostań... Ten punkt to taki trochę homonim.
a) ...sobą. Po prostu. Nie udawaj nikogo innego. Owszem, możesz się inspirować, ale nie zżynaj dokonań innych. Zaczerpnij kilka patentów od swojego ulubionego muzyka, pisarza, czy blogjera, ale nie rób dokładnie tego co on. Ale spoko, nawet jak się nie będziesz nikim inspirował to znajdzie się osoba, która do kogoś Cię porówna - jak porówna Cię do osoby, którą sam/a cenisz to będzie to w pewnym sensie wyróżnienie, taka nobilitacja trochę
b) ...przy tym co robisz. Bo jak będziesz ćwiczyć to co robisz to będziesz coraz lepszy/a, a jak będziesz coraz lepszy/a to, logiczne kurwa, że poziom się będzie podnosił. To tak jak w szkole - jak przechodzisz z klasy do klasy to w każdej kolejnej jest trudniejszy materiał. Bo mózg Ci się otwiera, bo chodzi o to żeby wiedzieć więcej. Chuj, że po latach szkolna wiedza może Ci się do niczego nie przydać, ale tak samo jest z rzeczami, które robimy wyłącznie dla siebie.

 Załóżmy, że grasz na jakimś instrumencie, powiedzmy, że na bandżo. I jak grasz na tym bandżo to chcesz się rozwijać, być takim geniuszem bandżo, nie? I jak się postarasz to będziesz. Ludzie Cię pewnie docenią. Jakaś grupa będzie chciała słuchać Twojej gry na bandżo więcej i więcej i więcej. I więcej. I jeszcze więcej. Ludziom będzie się cieszyć japa, będą Ci mówić "ej, stary, Ty to jesteś pierdolonym geniuszem tego bandżo". Tylko widzisz, to nie przychodzi łatwo. Najważniejsze jest żeby się nie poddać i nie pomyśleć sobie "a chuj z tym bandżo" i jebnąć nim w kąt piwnicy, gdzie dojedzie je wilgoć, przegnije i serio chuj je strzeli. Potraktuj te ostatnie zdania jako punkt 5. Nie poddawaj się.

  Geniuszu nie kupisz. Znaczy kupisz - metaforycznie. Bo zapłatą za niego będzie to, że się postarasz i trochę poświęcisz. Czasem warto. Powiedz sobie to co Małpa przewinął w pierwszym wersie numeru, który macie tam na samej górze: "Mogę robić wielkie rzeczy...". Bo możesz. Tylko próbuj, chciej i staraj się.

  Ja tam nic innego nie robię niż to co tam wyżej zapisałem i dzięki temu w oczach niektórych ludzi jestem genialnym geniuszem. Da się? No kurwa, proste.

  Nara, Kacątka.
Soszal midja:

https://facebook.com/kackiller
https://twitter.com/kackiller0

10 komentarzy:

  1. Zdradzę tożsamość tego Pana, ale nie za darmo. Potrzebuję kebsa z dowozem do domu dwa razy w tygodniu ze średnim sosem. Zainteresowani niech piszoo na adres e-mail: żartniesprzedamgo@gmail.com :)
    Dziękuję bardzo za świetne rady. Może i ja będę geniuszem w oczach innych ludzi. Jak myślisz? (Napisz, że już jestem geniuszem.) xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. JUŻ JESTEŚ GENIUSZEM! (WCALE MI NIE ZAPŁACIŁA :))))))))))))))

      Usuń
  2. "Najlepszą inspiracją są ludzie, którzy w ciebie nie wierzą."-Em. Choćby należało być inspiracją dla samego siebie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie powiedziałabym, że jesteś genialny - jesteś raczej swój chłopak. Dobrze się z Tobą gada, kiedy się czyta Twoje posty. W końcu każdy czasem ma kaca, tak jak ja dzisiaj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bla bla bla bla! Nie słucham Cięęęęęęęęęęęę! JESTEM GENIUSZEM MAKS. Przynajmniej tak żem wyczytał z niektórych komentarzy :D

      A tak serio to się dziwię, że ktoś mógł tak stwierdzić.

      Usuń
  4. A co jeśli jesteś geniuszem w dziedzinie, której nikt nie docenia i z tego wniosek, że nikt nie docenia tego twojego geniuszu. Np. to bandżo. Bo jestem pewna, że na świecie są wirtuozi bandżo, ale nikt ich nie zaprasza do opery, ani na koncerty żadne, ewentualnie country, ale też pewnie stoją gdzieś z tyłu i nikt ich nawet z imienia nie wymieni. I teraz sobie pomyślałam, czy takiemu bandżistowi (widzisz, nawet nie umiem wymówić prawidłowo nazwy człowieka, który gra na bandżo) musi być bardzo smutno. I tak samo każdy niedoceniony geniusz się marnuje, nawet jeśli coś się z nim robi - to nie idzie dalej w świat, jest tylko dla Ciebie i się nie dzielisz, to na co to wszystko.
    [wybacz depresyjny komentarz, ale siedzę ostatnio w Beigbederze i Bukowskim i łapie mnie dekadencki nastrój]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam jestem zdania, że każdy geniusz znajdzie swoją niszę.


      A mi to się po Bukowskim nigdy dekadentyzm nie udziela. Po Bukowskim to mi się tylko chlać chce.

      Usuń
    2. Naprawdę? Bo mi po Bukowskim zdecydowanie się odechciewa.

      Usuń