środa, 13 lipca 2016

Młody czytelniku.

  Dzień dobry. Było kilka dni fajnie, nie narzekałem na pogodę, to się, kurwa, znów zaczyna chujnia i gorąc... Muzyka (klik).
(Photo credit: kbowenwriter via Foter.com / CC BY-SA)
  Dziś mogę być trochę niemiły. Przynajmniej przez znaczną część tego czytadła. Na końcu ogłoszę wyniki konkursu, to wtedy na pewno będę miły. Przynajmniej dla jednej osoby.

  Uważam, że jako część ogólnointernetowej społeczności, bo konta mam na większości portali społecznościowych, mam lepszy, zdecydowanie łatwiejszy dostęp do różnych rzeczy, nie zawsze tych interesujących. Wiadomo, że czasem się człowiek zgubi oglądając śmieszne koty na jutubie i trafi do jakiejś dziury, z której później wyjść trudno, a zostawia ona nieodwracalny ślad na ludzkiej psychice. Chcąc nie chcąc, jako bloger, czasem grzebię również w blogosferze, gdzie trafiam na naprawdę złe rzeczy. Mają one czasem plusy, bo pozwalają mi spojrzeć z nieco innej strony na niektóre aspekty życia. Na przykład na czytanie. Albo nieczytanie. No i będę uogólniał. Bo mogę (hipokryta jebany...).

  Skupiłem się ostatnio trochę na męskiej części blogosfery książkowej i tak zwanego booktube'a. Przeglądanie MĘSKICH blogów i jutjubowych kanałów skupiających się głównie wokół literatury okazało się dla mnie nie lada wyzwaniem, bo cóż... Faceci, a raczej chłopcy (bo takich jest zdecydowanie więcej i o nich mi dziś chodzi), którzy recenzują książki strasznie nudzą, są nijacy, jakby bezpłciowi i mało konkretni. Czemu tak jest? Mam pewne podejrzenia.

  Najbardziej skłaniam się, ku jednemu z nich i winą obarczałbym... książki. Tak, KSIĄŻKI. Czemu? Bo większość młodych recenzentów literatury skupia się na jednym gatunku - NA LITERATURZE DLA NASTOLETNICH DZIEWCZYNEK, kurwa. Ludzie, co z Wami?! Czytałem opisy tych najpopularniejszych pozycji, sag, serii, czy co to tam się tworzy jeszcze z tego i kompletnie nic ciekawego tam dla mnie nie ma. Żeby nie było - poczytałem i pooglądałem recenzje tych książek. Serio. Moje zdanie się nie zmieniło, przynajmniej nie na plus. Zdarzały się przypadki, że po sprawdzeniu tego, co ktoś miał o danej pozycji do powiedzenia zaczynałem jej nienawidzić. I tej osoby przy okazji też.

  Jeśli znajdzie się ktoś, kto chciałby mnie zapytać, dlaczego uważam, że winne są temu wszystkiemu książki dla nastoletnich dziewczyn to niech się w łeb pierdolnie i przeczyta to zdanie raz jeszcze. Nadal nie wiesz czemu uważam, że książki dla nastoletnich dziewczyn wypruwają z dorastających chłopaczków tę początkującą męskość? Nadal, nic, hm? BO SĄ, KURWA, DLA DZIEWCZYN! Już? Rozumiemy się? Bo ja nadal nie zrozumiem czemu te typki to czytają.

  Załóżmy, że mam tak z dwajścia-kilka lat więcej, znalazłem sobie kobitę, mamy dorastającego syna i on czyta. Spoko, cieszy mnie to i nawet jestem w stanie mu dawać hajs na książki, taki zupełnie oddzielny od kieszonkowego hajs, wyłącznie na książki. I załóżmy, że któregoś dnia zerkam na półkę tej mojej małej, dorastającej latorośli i widzę tam pozycje, które w księgarniach widywałem na półce z literaturą młodzieżową. Spoko. Sięgam po jedną z nich i czytam opis. Opis, który ewidentnie wskazuje na to, że jest to książka dla dziewcząt. Zapewne bym się lekko wkurwił i próbował dowiedzieć się, czemu mój syn czyta książki, które raczej powinny być kierowane do jego koleżanek. Bo mnie to w chuj ciekawi (EJ, SPRAWA, JAK TRAFI TU JAKIŚ CHŁOPACZEK Z TYCH, NA KTÓRYCH NAPIERDALAM I Z PŁACZEM NIE WYŁĄCZYŁ JESZCZE TEJ STRONY, TO NIECH NAPISZE MI W KOMENTARZU DLACZEGO CZYTA TAKIE KSIĄŻKI, BARDZO MI NA TYM ZALEŻY!!!), dlaczego młody, dorastający mężczyzna czyta takie pozycje. Jako rodzic bardziej bym się wkurwił o to, że czyta książki o księżniczkach, czy tam złamanych sercach, niż o to, że czyta przykładowo Bukowskiego.

  Jestem w stanie zaakceptować tok rozumowania, gdy ktoś czyta książki kierowane do zupełnie innych odbiorców, jeśli chce lepiej poznać daną grupę. Nie wiesz jak poderwać dupeczkę, więc przeczytałeś jakąś książkę, w której autorka opisuje jak nastolatka chciałaby być zdobywana - spoko, rozumiem, akceptuję, choć trochę szydzę. Ja przeczytałem Pisiont twarzy Greja żeby przekonać się, jak bardzo złą książką jest. Poza tym jestem zdania, że nie powinno się krytykować czegoś, czego się nie zna, dlatego też teraz z czystym sumieniem mogę wszędzie pisać, że Grej jest chujowy, a jak mi ktoś zarzuci, że go nie czytałem to mogę go wyśmiać pod nosem, bo czytałem. Półtorej części, bo aż zacząłem się w pewnym momencie sam z siebie śmiać i pytać dlaczego ja dalej w to brnę.

  W moim odczuciu, ale pewnie nie tylko w moim, jedną z cech, które powinny iść z męskością jest zdecydowanie. Bo facet to powinien wiedzieć co mu się podoba, co mu się nie podoba, dlaczego tak jest, no i fajnie jakby jeszcze wprost wyrażał to swoje zdecydowane zdanie. Nie podeszła Ci jakaś książka? Powiedz czemu - nie kryj swoich odczuć, bo to bez sensu. Stwierdzenie, że coś "nawet mi się podobało" nie jest też wystarczające dla dobrych recenzji, która, jeśli jest pochlebna, powinna zachęcić czytelnika do sięgnięcia po daną pozycję. Nie wiem kogo zachęci wyrażanie zdania w powyżej zaprezentowany sposób. Mnie z miejsca zniechęca. Nie rozumiem też chwalenia słabych książek. Jak rozumiem, że blogerzy i booktube'erzy chcą dostawać książki do recenzji za darmo, tak nie ogarniam sytuacji, w której próbują się wkupić w łaski wydawnictw chwaląc wszystko, co czytają. Podobnie jest w przypadku tych pseudorecenzentów, którzy książki za darmo już dostają - jeśli wydawnictwo, które przesyła Ci swoje nowości przestanie to robić po wyrażeniu Twoich niepochlebnych odczuć, to znak, że jest trochu chujowe, bo nie do końca potrafi się pogodzić z tym, że gusta się różnią i nie każdemu książka, w której wydanie pakują hajs, musi się podobać. Wręcz przeciwnie. Nie powinna się podobać każdemu.

  Ostatnio na kanale Bukbuk pojawił się Maciek Dąbrowski ztj. Człowiek Warga, prowadzący jutubowy kanał Z Dupy (tu do sprawdzenia - klik). Prezentował on swoje ulubione książki. Z tych pozycji, które pokazał, chyba żadna nie pokryła się z tymi kluczowymi dla mnie (choć spora ich część mnie zainteresowała), ale podejrzewam, że gdyby prowadząca dłużej pozwoliła mu pogmerać w torbie (HEHE), to na pewno znalazłoby się w niej coś, co i ja uważam za rzecz ważną. Maciej, jako człowiek, który niewątpliwie jest osobą bardzo popularną wśród młodych odbiorców treści internetowych, swoimi propozycjami przedstawił kilka wartościowych pozycji, które mogą zmienić obraz czytelnictwa wśród młodzieży. Zwłaszcza tej męskiej części młodzieży. Na to trochę liczę.

  BTW. Kupiłem niedawno jedną taką młodzieżową książkę na półce i w najbliższym czasie ją przeczytam. No i spróbuję ją zrecenzować. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Z tego co czytałem to nie jest to książka dla młodych dziewcząt, więc UF.

  Bym zapomniał! Wyniki konkursu!!!!!!
  Drugi oficjalny konkurs na Kacu nie cieszył się zbyt dużym zainteresowaniem i muszę przyznać, że poziom był bardzo średni, choć trafiło się kilka perełek, przez które prawie leżałem. Były też takie, które być może wykorzystać w przyszłości. Nagrodził bym, kurwa, wszystkich, no ale książkę mam jedną i wygrywa ją PANI KINGA PINAS, której pomysł trafił najbardziej w mój gust. 
Wszystkim dziękuję za udział w superkonkursie, a zwycięzcy gratuluję!

  Więcej Kac-kontentu:

https://facebook.com/kackiller
https://twitter.com/kackiller0

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz