sobota, 23 lipca 2016

Jak pić?!

  No heeej! Pierwszy raz piszę to pierwsze zdanie jako ostatnie, bo jak zaczynałem to miałem z nim problem. Muzyka w temacie (klik).
(Photo credit: anieto2k via Small Kitchen / CC BY-SA)
  Tyle razy już pisywałem na kacu, nawet cały mój blog to jeden wielki kac, kurwa, ja sam jestem Kacem, a nigdy nie wyjaśniłem jak powinno się pić. Dziś to zrobię!

  Szkoły są dwie. Może jest więcej, ale dwie są kluczowe. Pierwsza to luźne popijanie tak, by wszystko ogarniać, a druga to konkret napierdolka, do której ostatnio mi bliżej, no i na niej się dziś skupię.

  Jak się dobrze napierdolić? To naprawdę proste. Musisz:

Mieć dobre towarzystwo
Bo wszystko lepiej robi się z dobrymi ludźmi. Zwłaszcza pije. Taka życiowa prawda od Wujka Kaca - otaczaj się dobrymi ludźmi, a zawsze będzie Ci dobrze. Dobre towarzystwo zadba o to, że zawsze będziesz mieć pełne szkło. W dobrym towarzystwie przyjemniej prowadzi się alkoholowe dyskusje, tematyka jest nieważna - polityka, religia, leczenie bezpłodności i sposoby na sztuczne zapłodnienie, wspominki, skarpetki, wszystkooo! Dobre towarzystwo to też gwarancja, że jak się mocno napierdolisz, to ktoś o Ciebie zadba - przypilnuje Cię jak pójdziesz rzygać (pisałem już trochę o tym kilka postów temu - klik), odwiezie Cię do domu, położy Cię do wyrka żebyś troszkę odpoczął. Tylko dobrzy ludzie!

Mieć dobre zaplecze alkoholowo-żywieniowe
Proste i logiczne. Każdy chyba przeżył imprezę, na której skończył się alkohol. Nie jest to sytuacja przyjemna, wręcz przeciwnie - wyjątkowo nieprzyjemna. Zawsze lepiej jak zostanie jedna flaszka, niż jak jednej flaszki zabraknie - można ją gdzieś wtedy skitrać i mieć na kolejną popijawę. To samo jest z jedzeniem - przekąski, zakąski, konkretniejsze dania. Im pożywniejsze pokarmy spożywasz podczas picia, tym lepiej dla Ciebie - trochę wolniej się schlejesz, ale lepiej przeżyjesz głód dnia następnego, kiedy to pierwszy posiłek zjesz dopiero późnym popołudniem, bo wcześniej istnieje dość duże prawdopodobieństwo, że żołądek się zbuntuje.

Mieć dobre podejście
Sprawa jest prosta i nie ma się nad czym bardziej rozpisywać. Na smutno pić się nie powinno, bo się tylko zamula. Pijesz? Postaraj się mieć dobry humor. Pooglądaj wcześniej śmieszne koty w internetach, poczytaj super śmieszne suchary na fejsbukach, odpal pornusa i zrób se dobrze. Jak siadasz do flaszki, to ciesz japę, bo tak jest fajniej. No i bądź najedzony, to też ważne!

Podjąć ważną decyzję
Co i jak pijesz? Alkohol alkoholowi jest nierówny. Możesz pić piwo, wino, wódkę, whisky, czy inne gówna, których i tak nikt nie pije (jakieś koniaki, krowiaki, likiery, chujnię jednym słowem). Powiedzmy, że wybieramy wódkę. Sposobów jest kilka - między innymi kielon, drin, czysta na lodzie. Pierwsza opcja jest spoko, jeśli masz dobrego kompana, nie zlewasz resztek do przepoi i zawsze trafiasz do kieliszka. Znam przypadki, kiedy któryś z moich kompanów do flaszki tak zlewał sobie resztki z pięćdziesiątki do szklanki z zapojką, tym samym przepijając wódkę coraz mocniejszym drinkiem. Sam w sobie drin jest spoko, bo możesz go powoli sączyć i raczej nikt się nie wkurwia, że opóźniasz kolejne kolejki. Co z czym mieszać? Osobiście do czystej wódki polecam kwaśne soki - pomarańcza, czarna porzeczka, grejpfrut. Do żołądkowej gorzkiej tradycyjnej rudej cola albo sprajt (czy tam zamienniki). Czysta na lodzie jest wyjściem całkiem fajnym, bo jak dobrze się schłodzi i rozmiesza z lodem, to nawet nie czuć aż tak bardzo alkoholu, ale łatwo się upierdolić (w sensie schlać).

Podjąć ważniejszą decyzję
Mieszać, czy nie mieszać? Oto jest pytanie. Wiadomo, że osoby rozważniejsze wybiorą opcję drugą i mieszać nie będą, bo wtedy bełt jest mniej prawdopodobny. Z kolei osoby odważniejsze pójdą na całość, chleją co popadnie w obojętnej kolejności, przepijają wódkę piwem, a później ZONK. Mieszać można, tylko trzeba wiedzieć jak. Opcja z przepijaniem wódki piwem jest zła i odradzam wszystkim. Jeśli już mieszasz, to musisz zapamiętać, że procenty powinno dawkować się stopniowo - od najniższego stężenia, do najwyższego. Albo na odwrót, nigdy nie pamiętam...

Podjąć najważniejszą decyzję
To powinien być pierwszy punkt, bo jest najważniejszy w sumie, ale nie chce mi się już zmieniać kolejności. Na samym początku, jeszcze przed tym jak zaczniesz pić, musisz sobie zadać bardzo ważne, wręcz najważniejsze pytanie - czy aby na pewno chcesz się dziś napierdolić? Chcesz? Chlej w opór. Nie chcesz? Spoko, jak nie chwycą Cię smaki po pierwszej bani/drinku/piwku, to nie pij na siłę. Sącz powoli i śmiej się z najebańców. Albo pomagaj im ogarniać świat. Też będzie fajnie.

  A jak już się ładnie napierdolisz, to pamiętaj, że na drugi dzień nie będzie zbyt przyjemnie. Ból głowy, susza w japie, trudności w jedzeniu i wysokie prawdopodobieństwo, że brudne skarpetki wrzucisz do kibla, zamiast do pralki (wiem co piszę, ostatnio już podniosłem deskę i powoli kierowałem dłoń ze skarpetkami w stronę muszli).

  Picie nie jest takie proste, jak mogłoby się wydawać. Sam nie jestem jakimś weteranem alkoholowych walk, ale swoje w życiu wypiłem i wiecie co? Nie żałuję. Nie żałuję tego ile wypiłem, ile razy się nasrałem (jedno z moich ostatnich słownych odkryć w kontekście nazywania stanu upojenia alkoholowego - strasznie mi się podoba, choć wydźwięk niezbyt przyjemnie się kojarzy), co odpierdalałem po pijaku. Nie żałuję też tego, że nie wszystko pamiętam. Bo też ważne jest, że jak pijesz, to tego nie żałuj. W końcu samemu doprowadzamy do tych wszystkich alkoholowych ekscesów. To, że wypiło się nam trochę za dużo nie jest żadną wymówką. A jak jest, to strasznie chujową.

  A, i wybaczcie, że dalej nie ogarnąłem przycisków. Średnio mi się chce.

  Chcesz więcej Kaca? Tu go znajdziesz:

https://facebook.com/kackiller
https://twitter.com/kackiller0

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz