sobota, 4 czerwca 2016

Książki do d...: Wielkie serce Mike'a Larssona.

  Leń ze mnie nie wyszedł, ale zaczynają mi zalegać książki powoli, więc trzeba coś podklepać. Numer, który mi mocno pasuje do tej pozycji (klik).
(zdjęcie moje, okładka: lubimyczytac.pl)  
  Wielkie serce Mike'a Larssona autorstwa Olle Lönnaeusa wygrzebałem kilka miesięcy temu z pudła w Kerfurze Express. Ceny nie jestem pewien, ale było to albo 7 zł bez grosza, albo 8 zł też bez grosza - nad kodem kreskowym widnieje kwota 29,90 zł, więc dobry dil.

  Na początku książki tytułowy bohater, Mike Larsson wychodzi z więzienia. Pewnie sobie pomyślicie, że to chory zwyrol, gwałciciel, zabójca, wampir ze szwedzkiej Tomelilli (tam dzieje się praktycznie cała akcja). Otóż nie. Co prawda Mike ma dość wybuchowy charakter i zdarzało mu się w przeszłości dać komuś w mordę, zwłaszcza po pijaku, ale nie tym razem. Larsson trafił do więzienia, bo nie udało mu się włamanie do pralni, którego dopuścił się pod wpływem alkoholu. Świetny cel, Panie Mike! O tym, że główny bohater był super-złoczyńcą i ma nastoletniego syna - Robina - dowiadujemy się z rozmowy Mike'a i Pani kurator, podczas której Pan Larsson, między wypowiadanymi słowami, wyobraża sobie, że on, jego syn i kuratorka tworzą wspaniałą rodzinę, a dowodem na to jest pornos z Mike'iem i wspomnianą kobietą wizualizujący się w jego głowie. Czad. Wiemy również, że będący również więźniem Jugol (przypis ode mnie dla młodzieży: Jugole to są mieszkańcy terenów dawnej Jugosławii, między innymi Serbii, Bośni i Chorwacji) podrzuca Mike'owi namiary na ŚWIETNĄ pracę u jego znajomego, też Jugola.

  W międzyczasie poznajemy młodszego z Larssonów - Robina. Larsson junior aktualnie stacjonuje u rodziny zastępczej, bo matka zostawiła jego i ojca jak był dzieciakiem. Młody jest członkiem bandy rasistów, którzy rozpierdalają szyby w pizzerii u Araba (tu się zastanawiam do dziś o chuj chodzi, bo przecież Araby i tym podobne rasowo ludzie zazwyczaj robią kebaby). Wszystkiemu z boku przygląda się Amela, która akurat przechodziła w okolicy i dziennikarz, którego szef młodych nacjonalistów - Kenny - poinformował o tym, że będą robić rozpierdol, a ten przyszedł żeby trzasnąć fotorelację.

  Jak wspomniałem o Ameli to trzeba wyjaśnić kim jest. Wyjaśniam - jest Bośniaczką, która mieszka sama w Szwecji, chłopa nie ma, syn nie żyje, była nauczycielką, a teraz sprząta dorywczo.

  Cała akcja książki momentami może wydawać się zawiła, ale postaram się to ładnie wytłumaczyć w kilku zdaniach. Mike wychodzi z więzienia, ogarnia sobie robotę u wspomnianego wyżej Jugola i mieszkanie u swojego przyjaciela - Rollego. Po rozmowach z pracownikiem opieki społecznej Robin może zamieszkać z ojcem. W tym samym czasie Amela, pracując u byłej nauczycielki, rozkminia jak tu się zemścić na Borysie, pracodawcy Larssona, który to pozbawił życia jej syna jeszcze w czasach, gdy mieszkali w Jugosławii. Robin śledzi czarnoskórą dziewczynę z jego szkoły, która ostatecznie zaprasza go na herbatę, a tak naprawdę palą blanty i okładają się poduszkami. Mike w robocie głównie rozbiera samochody i sprzedaje ich części, a czasem wykonuje inne prace, między innymi ma odebrać zadłużenie od reżysera filmów pornograficznych, czy przetransportować ciężarówkę do Szwecji z Litwy. Robin jest szantażowany przez dziennikarza, a jakby tego było mało to zostaje posądzony o gwałt na murzynce przez jej przybraną matkę, bo jak napierdalali się poduszkami to strup z palca mu odleciał i zakrwawił jej całe wyrko. Gdzieś tam po drodze Mike dowiaduje się, że w czasie, gdy ten siedział w więzieniu, jego syn był bity przez typa, u którego mieszkał.

  Postacie. Mike Larrson przeszedł diametralną przemianę, choć pozostało mu jeszcze sporo względnie negatywnych cech, które moim zdaniem w niektórych momentach bywają naprawdę przydatne. Robin to taki typowy buntownik, który tak naprawdę sam nie wie czego chce. Na jego przykładzie idealnie widać jak młodzi (w sumie nie tylko młodzi) ludzie zmieniają się pod naciskiem grupy i często działają tak naprawdę wbrew swoim przekonaniom. Amela mi się wydawała taka jakaś nijaka, mało przekonywująca i mało przekonana do słuszności swoich czynów. Rolle. Król Kul. Kurwa, mój ulubieniec. Pocieszny grubasek. Mocno pierdolnięty w łeb. Taka trochę ofiara. Prawdziwy przyjaciel. Człowiek, bez którego ta książka straciłaby pewnie ze dwóch Zachów w ostatecznej ocenie. No geniusz. Panie autorze, Pan żeś stworzył jedną z moich ulubionych postaci książkowych! Nie wiem jak to będzie po szwedzku, a googlowemu translatorowi nie do końca ufam, więc Pan autor się nie dowie, że wygrał wszystko postacią Rolanda Andersona.

  Klasycznie miałem problem na początku, tak przez pierwsze kilka rozdziałów. Później poleciało z górki i trzasnąłem całe prawie 400 stron na kilka przejazdów autobusem i czytań przed snem. Jakbym miał w kilku słowach określić o czym jest Wielkie serce Mike'a Larssona to bym powiedział, że głównie o facecie, który po wyjściu z więzienia chce stać się ojcem. Bo tak jest. Bo Mike nie potrafi być ojcem i w sumie to nigdy nim tak naprawdę nie był. Więzienie zmienia ludzi. Mike zmądrzał, stał się trochę bardziej rozsądnym człowiekiem, stara się odstawić alkohol, papierosy i dawać Robinowi dobry przykład. Ponownie potwierdza się, że tanie książki są spoko i warto czasem taką kupić.

  Jakbym miał ją komuś polecić to bym się nie rozgraniczał. Każdy powinien do niej zajrzeć. Wielkie serce Mike'a Larssona jest książką zdecydowanie bardziej męską niż kobiecą, ale po lekturze Panie Panów mogą zrozumieć jeszcze lepiej. Przykładowy cytat ze sceny w pokoju młodej murzynki, Lindy, który jest kwintesencją bycia facetem:
"Robin rozejrzał się. Poczuł niespokojne wzburzenie w brzuchu. «Szlag by to, oby mi się nie zachciało srać» - przemknęło mu przez głowę. Pocił się na samą myśl o tym, że miałby spytać o toaletę."

  Podsumowując. Wielkie serce Mike'a Larssona to świetna pozycja, która naprawdę bawi, zaskakuje i uczy. Po prostu. Masa zabawnych dialogów czy monologów w głowach bohaterów, zakończenie, które mnie mocno zaskoczyło, a przy okazji dowiedziałem się jakim ojcem kiedyś być nie powinienem.

  Ocena:


(źródło zdjęcia oryginalnego: nexusmods.com)

  Soszal midja:

https://facebook.com/kackiller
https://twitter.com/kackiller0

4 komentarze:

  1. Ostatnio nie chce mi sie czytać blogów i mam zaległości, ale no ksionszkje u Kaca musiałam ogarnąć. No i cacy. Lubię, jeśli treść daje do myślenia. Póki co, muszę przeczytać tą wygrzebaną w biedrze. Mówiłam, że będę buszować po tych pudłach w sklepach? Hehe, no i zaczęłam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak trochę poza tematem, ale ta skala jest zajebista.
    A po książkę sięgnę, bo właściwie czemu nie, książek nigdy za dużo.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobra w sumie to przeczytam, czemu nie. Oby nie zgniła mi z 400 innymi książkami na liście Chcę przeczytać :(

    OdpowiedzUsuń