niedziela, 25 września 2016

Nie płacz w necie.

  ŁEEEEEEEEE. Dzień dobry. Pogoda mi się strasznie spierdoliła na ostatnie dni wakacji, ale to dobrze. Mogę sobie poczytać i popisać bez wyrzutów sumienia. Muzyka (klik).
(Photo credit: Upsilon Andromedae via Foter.com / CC BY)
  Miałem napisać na wstępie, że zrobiłem się ostatnio bardzo poważny, ale chyba jednak nie do końca. Wkurw za to wjechał na grubo. Na co tym razem? Na ludzi, jak zwykle.

  Na pewno masz takich znajomych, którzy publicznie wylewają z siebie negatywne uczucia. Masz? No masz. Pisze taki/taka na fejsbukach, że mu źle, że serduszko znów pękło, że żal, że ból, że smutno. Wkurwia Cię to? No mnie by wkurwiało. I mnie wkurwia. Za moich czasów takie rzeczy pisało się w opisach na GG, ale wiadomo, czasy się zmieniają, platformy komunikacyjne również, trzeba iść przed siebie i nie patrzeć na sentymentalne podróże wstecz. Czasem taką osobę ktoś zapyta w komentarzu co się dzieje, ta osoba coś tam odpisze. Wiadomo, takie ludzkie odruchy. Martwisz się pewnie tym, że komuś z Twoich znajomych smutno, więc może i Ty będziesz tym pocieszaczem internetowym. Albo to Ty nawet jesteś tym internetowym desperatem, który publicznie szuka pomocy. Gdzie tu sens?

  Ja rozumiem, że każdy ma czasem taki moment, że jest mu smutno, źle i w ogóle nie czuje się dobrze psychicznie, czy tam fizycznie. Współczuję Ci mocno człowieku jeśli tak masz. Ale gardzę Tobą, gdy na siłę szukasz tym atencji u innych osób. No bo kurwa mać, dla mnie to zachowanie ludzi w kurwę samotnych. Takich, które nie mają bliższych znajomych, do których mogliby się zwrócić z problemem, przez co szukają pomocy u całej społeczności internetowej. A może ktoś się odezwie, komuś się wreszcie wyżalę, ktoś mi będzie chciał pomóc. A jak nie, to zostanie Ci ta wiadomość na fejsbukowej tablicy i będzie przypominała o tym, jak to Ci źle było. Albo nie, bo pewnie to usuniesz.

  Podobnie jest w przypadku osób, które właśnie zakończyły związek. Tu są dwie opcje. Albo będzie to klasyczna informacja w stylu "wszystko się skończyło, smutno ;(((((" albo rzecz druga, informacja + żal do drugiej osoby/uświadomienie sobie jakim się było ślepym. Formy są przeróżne - smutne, agresywne, udawanie, że ma się wyjebane (jakby się miało wyjebane, to by się o tym nie pisało publicznie). Wszystkie opcje jednak mają na celu tylko jedną rzecz - pokazanie całemu światu jak to Wam smutno. No nie czaję.

  Internetowy ekshibicjonizm jest, kurwa, zły. Jest, kurwa, najgorszy. Jak masz jakieś problemy emocjonalne, to wypierdalaj z internetów do psychologa. Tu nikt Ci nie pomoże. A nawet jeśli to tylko chwilowo. Publiczne wypisywanie swoich problemów nie jest dobre. Tak samo jest w przypadku skrywania ich w sobie. Znajdź se przyjaciela, pogadaj z nim, wyżal mu się, ale nie żal się całemu światu, bo świat zobaczy, że jesteś jednostką słabą i Cię zeżre.

  Więcej Kaca:
https://facebook.com/kackiller
https://twitter.com/kackiller0

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz