wtorek, 12 kwietnia 2016

Mała modelko.

  Nie mogłem wysiedzieć z myślą, że licencjat mi nie idzie, więc pierdolnę sobie notkę. Muzyczka (kliku, kliku).
(źródło zdjęcia oryginalnego: ownzee.com)
  To (na chwilę obecną) ostatni post na blogu, który tyczył się będzie mojego napierdalania na blogosferę. Dziś na tapetę wezmę (tylko na tapetę! bo za inne wzięcie mógłby siąść na mnie kurator) małoletnie blogerki. Głównie te modowe.

  - Co żeś się tej mody tak uczepił?!

  Proste, mody w blogach chyba najwięcej. A mój jest niemodny, to się powyżywam na innych. Z zawiści. A co! Mogje!

Do zarzucenia mam kilka kluczowych rzeczy. Po pierwsze - wiadomo jakie tytuły (klik, klik). A resztę wymienię sobie w punktach tak jak w przypadku modnych typków (kilk ,kilk).

1. Obs/obs? Kom/kom? - Nie, kurwa, NIE, wydupcaj. Na co Ci to? Wierzysz w to, że z setką obserwatorów zainteresują się Tobą jakieś firmy? Jak nauczysz się pisać to się zainteresują. Znam przypadek, kiedy pewna osoba dostała ofertę współpracy po kilku wrzuconych tekstach. KILKU. Zapytasz pewnie ile miała obserwatorów. Żadnego. Na jej blogu nigdzie nawet nie znajdziesz przycisku żeby zaobserwować. Poza tym powiedz, Mała, co Ci dadzą sztuczne obserwacje? Liczbę? Bo na pewno nie wejścia na bloga. Podobnie jest z komentarzami. Po co Ci komentarze w stylu "super post, zapraszam do mnie - http://słitkasia.blogchuj.ru" jak nic z tego nie masz oprócz, ponownie, liczby... Całe życie myślałem, że komentarze są po to żeby napisać w nich coś konkretnego, jakieś swoje zdanie, przemyślenia na temat danego tekstu a nie "spoko fotki ;** wbijaj do mnie: www.zuziafeszyn.blog.pupa.ua". Jak ja już coś mam skomentować to wyrażę swoją opinię na temat tekstu/bloga, albo wrzucę swoje zdanie w danym temacie (choć często w komentarzu zdarza mi się od tematu odbiegać). Spotkałem się kilka razy z tym, że napisałem komuś młodszemu komentarz z uwagami - co warto zmienić, poprawić (za żadnego guru się nie mam, ale jak od czegoś bije chujnią to się staram pomóc, taki jestem dobry chłopak!), zerknąłem chwilę później na tego bloga a mój komentarz znikał. Czemu? Bo w dzisiejszych czasach krytyka, nawet ta konstruktywna, nie jest mile widziana (jak mnie śledzisz, HEHE, to wiesz, że już coś w tym temacie pisałem, dokładnie dwa posty wstecz).

2. Posty o niczym. No co? Taka prawda. Schemat? Proszę bardzo:
I na początku napiszesz o tym, że wstałaś rano, zjadłaś śniadanie, ubrałaś swoje ulubione spodnie, różową bluzkę, umyłaś zęby i poszłaś do szkoły;
II później wspomnisz o tym co było na pszyrce, religii i o tym, że na polskim pani się przejęzyczyła i się śmialiście do rozpuku, a Tomek, ten co Ci się podoba, krzyknął "niech ktoś zatrzyma tę karuzelę śmiechu!" i śmiechom nie było końca, więc zaczął boleć Cię brzuch i musiałaś iść do higienistki z Sandro i tam dostałaś tiktaka (ale Ty o tym nie wiesz), którego musiałaś połknąć i od razu Ci przeszło (tak, tak chaotycznie piszecie);
III wróciłaś do domu, zjadłaś zupę i źmioki z surówką, bo od trzech dni, z przerwą na wczorajszego, niedzielnego schabowego, jesteś wege i nie żresz zwierzątek, bo przecież one też mają uczucia i są takie kochane i milutkie i jak to można, kurwa, zjeść?! MAMO, JEBŁOCIE?!;
IV później zrobiłaś zadanie z matematyki, przeczytałaś dwie strony Janko Muzykanta, bo przecież to taka wymagająca lektura i teraz wreszcie piszesz posta po tym mega męczącym dniu, uf uf;
V i piszesz o tym, że jutro jest historia z tą głupią nauczycielką, która na pierwszych zajęciach przesadziła Cię do pierwszej ławki z tą głupią kujonką, Mariolą, bo zaśmiałaś się i chrumknęłaś na cały głos, a po lekcjach idziesz z Sandro na szoping (nie, nie do lasu łapać szopy tylko na łowy do ciucholandu) i jak kupisz coś fajnego to zrobisz HOL ZAKUPOWY;
VI żegnasz się, piszesz o tym. że jesteś nieziemsko zmęczona i padasz na twarz, a teraz lecisz na kolację, bo mama woła, że kupiła taką zajebistą kiełbasę i opierdolisz ją ze smakiem (bo już nie pamiętasz, że podczas obiadu byłaś wege), umyjesz się i pójdziesz spać.
Nie mam racji, nie?

3. Skoro byłaś na szopingu (i połów okazał się owocny) to musisz błysnąć nowym lukiem (Lucky Luke'iem [gimby nie znajo, więc macie linka]), szajn brajt jak psu jajca, conie. I odpierdalasz się w te szmaty, prosisz Sandrę o to żeby Ci zrobiła fotki. I później je wrzucasz pisząc co nieco o tej stylizacji, że nadaje się na dyskę w gimbazie, do kościoła na roraty i do babci na imieniny. Do tego dorzucasz kilka fotek. Tak z dwanaście, ale w ogólnym rozrachunku to są cztery, bo po trzy praktycznie takie same, ale dla Ciebie się w chuj różnią, chociażby tym, że na jednym patrzysz w obiektyw, a na drugim w stronę psa srającego pod krzakiem. Pod zdjęciami oczywiście rozpisujesz swoją stylówkę i pamiętaj (w nawiasach pisownia, przed nawiasem uproszczona forma fonetyczna [jak znajdzie się tu przypadkiem jakiś językoznawca angielskiego to proszę bez hejtu i poprawiania mnie, mam świadomość, że poniższe przykłady prawdopodobnie wymawia się zupełnie inaczej, nawet w uproszczonej formie {a o fonetyce już co nieco wiem, tyle, że polskiej, i również mam świadomość, że zapis jest BARDZO uproszczony}, ale przecież dobrze wiecie, że to beka, nie?], bo większość z małolatek nie ma pojęcia jak co wymawiać) - nie nosisz kurtki, nosisz dżekyt (JACKET); nie nosisz golfu, nosisz ter'ylnek (TURTLENECK); nie nosisz butów, nosisz szjus (SHOES).

Bonus (tu do wszystkich modowych). INSPIREJSZYNS. Serio inspiruje Cię oglądanie obrazków? Rozmawiałem ostatnio na ten temat z moją znajomą, która prowadzi bloga modowo-urodowego (chyba, pozdro Iwona [link]!) i tłumaczyła mi, że ją to inspiruje, bo jest wzrokowcem. Szanuję to, ale kurwa, serio inspiruje Was to, że pooglądacie zdjęcia, nie wiem, kurwa kawy? Kotów? Włosów? Sukienek? Butów? Obsranych majtek? Nie rozumiem, ale jeszcze raz - szanuję. I trochę podziwiam. Mnie tam inspiruje czytanie, więc niektórzy i mnie mogą nie zrozumieć.

  Dobra, rozpisałem się dziś niemiłosiernie. Tu warto zakończyć.

  Na jakiś czas kończę ze słownymi wjazdami na blogosferę, choć nie powiem, miło się było wyżyć. Dziękuję wszystkim inspiracjom - jeśli poczujesz, czytelniku-blogerze/czytelniczko-blogerko, że gdzieś tak jakby czepiam się Ciebie to wiedz, że Tobie właśnie teraz dziękuję. Jak się obraziłeś/aś to wybacz, ale możesz już wypierdalać (choć wcale nie musisz!) - jak nie, to czytaj dalej.

  Skoro na jakiś czas kończę z obrażaniem blogosfery to postanowiłem, że zacznę coś nowego. Z racji, że od kilku miesięcy czytam trochę więcej niż wcześniej to będę od czasu do czasu pisał coś o książkach, więc spodziewajcie się (prawdopodobnie) dwóch nowych formatów - Książek na Kacu oraz Książek do d... (wiem o czym pomyślałeś/aś! zaskoczę Cię).

  Jak doczytałeś/aś do końca to Cię podziwiam i dziękuję. Jak się podobało i chcesz więcej to zaobserwuj gdzieś tam niżej, albo wpadnij na fanpejdż i zostaw lajka (w sumie to jest tam konkurs, więc możesz wziąć udział, bo to fajny konkurs i rozdaje książkę [albo książki]).

  Nara Kacątka, idę zapalić (Philip Morris, British American Tobacco - jak coś to jestem chętny na współpracę!).

31 komentarzy:

  1. Ej dzięki za reklamę. Ile za to? :D
    Będę musiała specjalnie dla Ciebie niedługo zrobić jakiś "inspiracyjny" post. ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Napisałeś dokładnie to co siedzi w mojej głowie, jeśli już trafię na takiego blogaska. Cholera, może powinnam zacząć pisać teksty o tym co zjadłam na śniadanie - też bym była Twoją inspiracją. Toć to zaszczyt. Zazdro moje drogie blogjerki :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak na razie to tylko ja bywam Twoją inspiracją i nie powiem, jest to całkiem miłe.

      Usuń
  3. Świetnie, że dołączyłeś do mojej grupy na fb. Poznałam bloga, którego z pewnością nie raz odwiedzę. Odnośnie wpisu, choć sama interesuje się modą, ze względu na projektowanie to szczerze? Rzygam tymi słitaśnymi blogami modowymi. Dobry, szczery post. Przyjemnie się czytało, napisałeś dokładnie to, co siedzi mi w głowie odkąd weszłam w blogosferę. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. yayayayyay czekam na książki <3 A tak wgl to uważam, że powinno się banować takie blogi, bo trochę nie mam siły na nie patrzeć. A one są WSZĘDZIE. I zostałeś przy temacie modowym, dzieki czemu sobie uświadomiłam, ze jednak ta sfera (chyba gdzieś niedaleko za nią jest szeroko pojęta urodowa, a kawałek przed nią lifestyle... chociaż niestety często się te sfery mieszają i powstaje zło do sześcianu) No więc te 3 sfery są najbardziej upodlonym i haniebnym miejscem internetu, sprawiają czasem, że tracę wiarę w ludzkość. A np. jeśli chodzi o "kulturę", czyli 13-letnie blogereczki, które raz na miesiąc przeczytają książkę, ze 3 razy film obejrzą (ale nie żeby coś na poziomie, bo jeśli chodzi o książki to zwykle jest Mały Książę albo Oskar i pani Róża) piszą "recenzję" czytaj: 5-zdaniowy opis fabuły (z milionem błędów i ogólników) oraz (Boże daj) dwa zdania opinii "podobało mi się, polecam każdemu 10/10".

    Internet stracił właśnie swoją wartość dopuszczając takich ludzi do władzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdarzało mi się spotykać z recenzjami takich dziewczynek, które były streszczeniem całej książki a nie zawierały żadnej opinii. Jednej - u której część subiektywna recenzji wyglądała mniej więcej tak: "koleżanka mi ja poleciła, ja nie lubię takich książek, ale ta akurat mi się podobała" + ocena 9/10 - wytknąłem błędy, napisałem co powinna poprawić czy zmienić to podziękowała i postanowiła się stosować do rad. Podejrzewam, że 90% z pozostałych by usunęła mój komentarz i dalej pisała streszczenia zamiast recenzji.

      Usuń
    2. No bo jednak sa rozsądne osoby, które przyjmą krytykę - ja np. bardzo chętnie czytam komentarze dot. tego, co się komuś nie podoba na moim blogu (oczywiście jakieś uzasadnione a nie: ej jestes glupia, nie podobala mi sie ta ksiazka a tobie tak zal) bo dzięki temu mogę coś ulepszyć i sprawić, że będzie milej i mi i czytelnikom :)

      Usuń
  5. dzięki za trochę śmiechu dzisiejszego popołudnia ;D właśnie, denerwują mnie komentarze typu "obserwuj a ja cie zaobserwuje" itp. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cała przyjemność po mojej stronie, zapraszam częściej! :)

      Usuń
  6. Podziwiam Cię! Niewielu ludzi miałoby odwagę wstawić taki post. Za to wielki plus. Sama mam bloga kosmetyczno-książkowo-przemyśleniowego. Przyznaję, że te rzeczy mnie nie dotyczą,(a przynajmniej tak mi się wydaje). Powiem ci tyle, ludzie lubią takie blogi, bo te wszystkie ,,modelki" udają bogate i wspaniałe i ochy, achy. Jednak napisać coś mądrego, to dopiero jest sztuka!

    OdpowiedzUsuń
  7. Chociaż mój światek internetowy tematycznie odbiega od Twojego bardzo, bardzo, bardzo (mogę tak godzinę ;p) mocno to zaintrygowałeś mnie tytułem i jestem. No a jak już jestem to ślad po sobie zostawię.

    Zakładając bloga miałam na niego koncepcję i wiedziałam od początku w jakiej tematyce będzie się kręcił. Kreatywne zabawy z dziećmi, wspólny czas i ble,ble, ble (wiem, że Cię to mało interesuje). Chodzi o to, że te małoletnie blogerki tak naprawdę chcą tylko dostać coś z darmo. Jak widzę wszystkie te obs/obs i kom/kom mam ochotę krzyczeć BAN BAN! Wiadomo, że grupy na FB są po to żeby każdy miał szansę się wypromować i pokazać, trafić do konkretnego odbiorcy. Tylko na miłość boską jeżeli udostępniam swój post pod tytułem powiedzmy "3 smaczne desery dla dwuletniego dziecka." to niech ten małolat zastanowi się zanim wrzuci w komentarzu te swoje obs i kom. Logiczne jest, że bloger parentingowy nie zainteresuje się blogiem o podstawówce.

    Dziękuję za uwagę :p PS. Ten post powinien być dołączony jako obowiązkowy do przeczytania przed założeniem bloga ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Niby sumienie podpowiada mi, że nie powinnam tolerować tych wulgaryzmów, ale z drugiej strony trafiasz w moje poczucie humoru (serio miałam ubaw po paszki XD)
    Czekam na następny post. Leci już lajk na fb XDD

    OdpowiedzUsuń
  9. Zgadzam się dużo takich osób jest.
    http://natkq.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. W jedym poście zawarłeś wszystko to co myśle(mimo ze jestem dziewczyną i prowadzę bloga lifestylowego)! A zawsze kiedy widzę komentarze w punkcie pierwszym!
    http://want-cant-must.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Odpowiedzi
    1. ahahahahah pozdrawiam serdecznie juz nie psujmy sobie mózgów nawzajem to niezdrowo

      Usuń
  12. jak mam być szczera jeszcze nie dawno przez obs/obs poznałam naprawdę świetne blogi i czytam je do teraz z niecierpliwością na kolejny wpis. lecz teraz uznalam, ze to bez sensu, po co to wszystko, skoro przypadkiem poznaje się takie blogi jak twój - usmialam się niesamowicie, gratuluje ;)
    jedyne co robię to ogłaszam, ze odwdzieczam się za komentarze(jeden anonim się przyczepil do tego jak rzep psiego ogona, bo to przecież to samo co kom/kom!) nie, wcale nie to samo. :D
    Bardzo spodobało mi się to, jak tym swoim przepieknym angielskim akcentem(czasami) napisałeś ten tekst, wielkie brawa.
    ludzie są dziwni i tego nie zmienisz, niektórym zależy na dobrym wpisie, a niektórym na darmowych ciuszkach(nie mówię o osobach, które piszą fajnie i mają współpracę).
    zostaje czytelnikiem, nie ma bata
    dziękuje, dobranoc ;)
    frydrychmartyna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. L&M'y zielone, ja również jestem chętna na współpracę! Nawet trochę rozreklamowałam markę na zaszkolnej palarni! Z oglądaniem obrazków jest u mnie ciekawa sprawa. Nie mogę nazwać ich inspiracją, ale lubię czasem popatrzeć i pozachwycać się kadrem, ubraniem jakiejś kobity lub smacznie wyglądającym kremem na ciastku. To się chyba nazywa zaspokajaniem poczucia estetyki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bleh, menthole... Ja zaspokajam swoje poczucie estetyki jak patrzę na nowe wydania książek Milana Kundery. Albo jak do nich zaglądam. Albo jak robię to i to. No są świetne, polecam. Nawet żeby postawić na półkę i nawet ich nie czytać. Obrazeczki takie. Cuda. Żarcia nie lubię oglądać, zwłaszcza wieczorem, bo robię się głodny, a założyłem sobie, że kilka kilogramów muszę zrzucić. A jeśli chodzi o kobiety to te rozebrane, albo mniej ubrane, albo Bukowskiego.

      Usuń
  14. Prawda boli? Przynajmniej powinna, a ja zaczęłam się śmiać i nie wiem czy wszystko ze mną dobrze. Cały ten system, blogosfery wśród młodych blogerów czy blogerek jest po prostu chory i tak się obawiam, ze chyba też trochę do niego należę i jak by nie było to straszne. Bo wszyscy mówią o tej niepowtarzalności bloga a i tak piszą na okrągło o tych samych rzeczach. I ja się pytam gdzie ta niepowtarzalność? W pustych obserwacjach, komentarzach, a może w kolejnym skopiowanym wpisie?
    Pozdrawiam,Madda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to gdzie ta niepowtarzalność? U mnie! :D

      Usuń
  15. Brzuch mnie boli od chrumkania. Idę po tiktaka.
    Boskie to jest. Aż sobie przewertuję resztę pocisku na blogsferę. A nuż znajdę coś na swój gatunek.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ojejku, po kilku dniach błądzenia na blogu i wpadania na odchudzające się dziewczęta trafiłam do Ciebie. I nawet się śmiałam, bo dwoją brutalną prawdą poprawiasz człowiekowi humor. Dziękuję! :D
    I obserwuję. Bo co. Bo mogę.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Swoją*
      Przepraszam, piszę jak ziemniak. :/

      Usuń
    2. Nie jak ziemniak, tylko jak źmiok! :P

      Usuń
  17. Chude dziewczynki, matki zakładające blogi swoim dzieciom (czy to nie jest chore?), znowu anorektyczki, które nadal chcą schudnąć, aż w końcu ty. Przeczytałam dopiero pierwszy wpis, a już cię uwielbiam, bo poprawiasz humor rzeczami, które są takie.. prawdziwe. Dzięki ci za to, życzę weny i gratuluję wspaniałego języka i stylu pisania :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Lel, one się już teraz trochę wycwaniły i nie piszą tylko, że fajna notka :D Prawdopodobnie strategia polega na przeczytaniu kilku zdań z twojego posta i obudowaniu ich jednym, dwoma zdaniami. (jak jedno to złożone, jak dwa - proste)
    Czyli na przykład do Twojego posta "Dziewczyny, które bawią się w obs/obs i kom/kom są żałosne. Ja piszę bloga, bo to moja pasja i niepotrzebne mi takie puste obserwacje :) (tu ewentualnie adres bloga)". Potem wchodzisz, a blogasek jak z Twoich kolejnych akapitów - no przecież gdyby przeczytała to co napisałeś na bank byłaby obrażona. Ja np kiedyś napisałam o tym, że wkurwia mnie, jak ludzie się pieklą, kiedy kasjerki nie mają wydać grosza i zachowują się, jakby ten grosz był im potrzebny do przetrwania. Ogólnie przesłanie było takie, że chuj z tym groszem, po co robić awanturę? A typa mi pisze "No, niby tylko jeden grosz, a jak sobie pomyślę ile razy kasjerka mi go nie wydała, to już by się dużo uzbierało" XD To się nazywa "wymiana KREATYWNYMI komentarzami" :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do kasjerek:
      1. Ostatnio jak kupowałem koperek to Pani kasjerka, pytając o to, czy może być bez grosza wybuchnęła śmiechem. Z rodzaju tych zakrawających o histeryczne. Nie wiem co mam o niej myśleć, ale boję się teraz chodzić do tego sklepu, choć muszę, bo w pobliżu innego nie mam...
      2. Z tym wybieraniem zdań to sam tak miewam, tylko mnie studia nauczyły "przebiegać" przez tekst wzrokiem i wybierać kluczowe zdania, nie gubiąc przy tym sensu całości :D

      Usuń