poniedziałek, 1 grudnia 2014

Przerwy.

(źródło zdjęcia oryginalnego: abcnews.go.com)
  Został miesiąc do końca roku, to stosunkowo niewiele. Coś się zmieniło u mnie? Chyba całkiem sporo. Zmiana, która chyba najwięcej wniosła do mojego życia jest tutaj. Tak, chodzi mi o bloga. To jedna z najlepszych decyzji jakie w życiu podjąłem. Mogę sobie na poważnie napisać coś niezbyt poważnego i ktoś (całkiem niewielkie grono, któremu jestem wdzięczny, mam nadzieję, że z czasem się rozrośnie) nawet to przeczyta, fajnie, nie? Jakbym nie pisał to bym sobie zazdrościł, serio. To na swój sposób fajna zabawa. Dość często zaniedbywałem mojego małego blogspocika (od miesięcznych po ponad dwumiesięczne przerwy), ale ostatnimi czasy staram się pisać możliwie najczęściej.

  Dobra, ale skąd te przerwy, Kac? Szczerze powiem, że sam nie wiem. W życiu każdego człowieka przychodzą takie momenty, że nie dzieje się nic ciekawego, albo dzieje się zbyt dużo. Tak też bywa i u mnie, no bo przecież jestem całkiem normalny (na swój sposób, ale normalny). Czasem naprawdę nie mam czasu, mimo że na fejsiku koło mojego ryja i nazwiska świeci się zielona kropka, serio. Czasem mam tego czasu tak duuuuuuużo, że nie wiem co z nim zrobić i zazwyczaj w takich chwilach nie robię nic, czyste lenistwo. Zdecydowanie stwierdzam, że w moim przypadku zwycięża ta druga opcja i nie jest mi przez to wstyd, nie jest mi przez to źle, wręcz przeciwnie, dobrze mi z tym. Nie wiem w sumie czemu, ale tak już jest, o. A czasem mam milion (no dobra, może trochę przesadziłem, mniej) pomysłów na (...czy ja o tym przypadkiem nie pisałem?) wpis, ale za chuj nie wiem jak ubrać dany temat w słowa, no tak jest. Albo po prostu, kurwa, nie mam weny. Do tego zauważyłem, że moje wpisy wyglądają bardzo niespójnie - wiadomo, wszystkie są ładnie wyjustowane, ale czasem sobie przypierdolę jakąś interlinię (bo czasem piszę w edytorze, a później dopiero to wrzucę na bloga), czasem nie, czasem jebnę więcej spacji (bo tabem sobie wcięcia w akapicie nie zrobię), czasem przypierdolę entera między akapitami. Myślałem o tym żeby to jakoś ogarnąć, ale chuj, nie chcę mi się, niech ludzie wiedzo, że krejzol ze mnie (huehue).

  Jak widać, listopad był jak dotąd najowocniejszym miesiącem dla mnie, w tym miesiącu napisałem 36,(36)% notek na blogu. Założenie jest takie, że będę chciał podtrzymać formę i mam nadzieję, że mi się to uda, ale jak już kiedyś wspomniałem - założenia się zmieniają. Nie pozostaje mi nic innego jak życzyć sobie szczęścia, a Was prosić o to, żebyście trzymali za mnie kciuki. Cze.

1 komentarz: