http://kackiller.blogspot.com/p/kac-o-kacu.htmlhttp://kackiller.blogspot.com/p/trzezwi-o-kacu.htmlhttp://kackiller.blogspot.com/p/chcesz-cos.htmlhttps://facebook.com/kackillerhttps://twitter.com/kackiller0

niedziela, 7 grudnia 2014

W autobusie.

  Myślałem nad specjalną playlistą pod ten wpis. Miały na niej być numery, które najdłużej katowałem/katuję w autobusie, ale stwierdziłem, że jest tego tak dużo, że i tak większości nie pamiętam a sporą ich część katuję także w innych okolicznościach. Mimo wszystko, niech Mes wprowadzi nas w autobusowy klimat... (kliknij se)
(źródło zdjęcia oryginalnego: entertainment.ie)
  Mam furę. Fajna jest, czarna, mała, wystarcza mi. No i ogólnie to sobie nią jeżdżę. Niestety nie jestem w stanie jeździć wszędzie samochodem, bo jednak nie zawsze mi się to opłaca, dlatego też częściej niż moją Czarną Szczałą aka Eryką Badu jeżdżę autobusem - Jelczem, Otokarem, chuj wie co to tam jeszcze jeździ po Tarnowie. Nie ważne. Ważne jest to, że autobus to miejsce dla mnie szczególne (jak właśnie dla Mesa w tym numerze tam wyżej). W Jelczu, którym podróżuję praktycznie dzień w dzień od jakichś 6 lat sporo myślę, sporo obserwuję, czasem czytam. Ogólnie spędzam w nim dość dużo czasu. To nie tylko tripy po Tarnowie, dalsze wyjazdy też się zdarzają i w zasadzie wszędzie zauważam jedną zależność...

  Zauważyliście, że ludzie mają jakąś taką dziwną tendencję do siadania na oddzielnych, w 100% wolnych siedzeniach? Rzadko spotykam się z tym żeby ktoś dosiadł się do kogoś jeśli wolna jest jakaś "dwójka". No wiadomo, nie liczę tutaj ludzi starszych, którzy zazwyczaj dosiadają się do innych starszych ludzi i prowadzą zażyłe dyskusje. Podziwiam i żałuję. Podziwiam za to, że są w stanie bez problemu dosiąść się do bardzo często całkiem obcej im osoby i zacząć rozmowę, jakby to znali się od kilkudziesięciu lat, magia. Żałuję, że ludzie w moim wieku, w tym też ja, nie posiadają takiej supermocy, na pewno dużo spraw w życiu by nam to ułatwiło. Na przykład - strony typu "Spotted: Chujwiegdzie" miałyby mniej wpisów. Typ, któremu podoba się jakaś typiara, po prostu by do niej podbił i zagadał w autobusie, a nie wypisywał bzdety w internetach, że oszołomiła go jak pierdolnięcie bejsbolem w ryj, że miała na sobie sukienkę w kolorze kupy młodej kaczki, włosy o wyglądzie (kolor, kruchość itp.) słomy oraz pryszcza na czole wielkości pięciogroszówki. Bo jak bardzo poetyckie by te wpisy nie były, to i tak najprawdopodobniej nie odpisze, albo dowiesz się, że już kogoś ma, życie. 

  Chodzi mi głównie o to, że ludzie stali się zamknięci na świat, bardzo aspołeczni. Klepanie w klawisze, czy tam szuranie palcem po ekranie stało się jakimś marnym substytutem rozmów i kontaktu twarzą w twarz z innym człowiekiem. Ludzie boją się, że jak przysiądą się do kogoś to ta osoba jeszcze się do nich odezwie - tragedia. Ktoś zapyta nas o godzinę - o nie! Jeszcze ktoś się do nas dosiądzie i będziemy go przepraszać, bo chcemy wyjść - kurwa, najgorzy. Jakby siedzenia nie mogły być pojedyncze... Ja osobiście mam za bardzo wyjebane na to wszystko, praktycznie zawsze mam na uszach słuchawki, zdarza mi się zignorować nawet swoich znajomych. Po prostu w autobusie mam swój świat i nie zawsze mam ochotę na rozmowy. Czasem potrzebuję się po prostu wyciszyć, odpocząć (rano obudzić) i obserwować.

  Jakby jednak ktoś zobaczył typa w nie do końca naciągniętej na uszy czapce, trochę wyglądającego jak menel, chociaż trochę bardziej zadbanego, to można się śmiało dosiadać. Nie gryzę. Znaczy czasem, jeśli już to staram się gryźć tak żeby było przyjemnie, więc też nie warto się bać. Bądźcie bardziej otwarci, po prostu. Do następnego razu (temat autobusów został dopiero lekko nadgryziony, spodziewajcie się kontynuacji)!