niedziela, 1 stycznia 2017

Suma Kaców: Grudzień 2016.

Ale mnie tu dawno nie byłooooo... To muzyka na początek (klik).
(Photo credit: Foter.com / CC0)
Miesiąc temu napisałem, że listopad był najgorszym, najsłabszym miesiącem pod każdym możliwym względem. Pod tym blogowym został zdeklasowany przez grudzień. Tak, w grudniu napisałem tu tylko podsumowanie listopada. Ale o tym będzie trochę dalej. Sumujmy!

KSIĄŻKI
- W planach na grudzień założyłem sobie, że przeczytam łącznie pięć książek. Przeczytałem pięć, ale plany się trochę uaktualniły w międzyczasie przez co zmieniły się tytuły. W grudniu przeczytałem:
Króla Twardocha, a właściwie to dokończyłem, bo zacząłem go końcem listopada. O tej pozycji jeszcze napiszę, ale forma będzie niespodzianką. W każdym razie - wyczekujcie.
Immunitet Mroza - jakieś 650 stron pożarte w trzy, może cztery dni łącznie. Także życióweczka. Będzie więcej.
Wilimowski Jergovicia - przyjemne sto siedemdziesiąt ileś stron pochłonięte w jeden wieczór, praktycznie bezpośrednio po Immunitecie. 7/10.
Rury Kereta - mistrz krótkiej formy. Oczarował mnie od pierwszej strony, pochłonąłbym całość na raz, ale czasem trzeba spać. 8/10 i zaczynam polowania na kolejne jego książki.
Opowieść o rzeczywistym człowieku Vilikovskiego - nie chcę robić wielkich obietnic (głównie wobec siebie samego), ale postaram się napisać o tej pozycji coś więcej, bo mam bardzo mieszane uczucia.
- Co do postanowień na grudzień, to liczba się zgadza, ale nie zgadzają się tytuły. Miałem przeczytać coś z nazwiskiem Bukowskiego na okładce i zacząłem O pisaniu, ale forma nie do końca pozwala mi siąść z tą pozycją i przeczytać dłuższą część jednorazowo, więc czytam sobie po kilka listów od czasu do czasu. Na liście z postanowieniami pojawił się też Kaznodzieja, ale pewne dziewczę również planuje się za tę pozycję zabrać i prosiła, bym zaczekał z czytaniem na moment, w którym ona dorwie tę książkę i będzie miała czas na czytanie. To czekam.
- Z książkowych rzeczy z grudnia warto odnotować, że perfekcyjnie odjebałem sobie profil na LC (klik) - pogrupowałem książki ze względu na kraj, w którym początkowo ukazała się wersja oryginalna.
- Na półkę wpadły mi bodajże cztery nowe książki: Błędy i Zaksięgowani Małeckiego - dwie używki za całkiem nieduże pieniądze (jak na to, że pierwsza jest trudno dostępna, to już w ogóle); Święto trąbek Masady, które dostałem pod choinkę i Rzeźniczka z Małej Birmy Nessera w takiej pseudo-kolekcjonerskiej wersji dwutomowej. Co do tej ostatniej pozycji, to odjebałem trochę, bo stało w Matrasie kilka tych pakietów, wszystkie owinięte tak, że po obu stronach widać było ich fronty, więc zero opisów, zero informacji, ale kusiły mnie od dłuższego czasu, a trafiło się jeszcze promo -50%, więc wyszło mi pięć zeta za książkę. Tylko zamiast zguglować w sklepie, czy to jakaś seria i jeśli tak, to która część jest pierwsza, ja instynktownie sięgnąłem po część ostatnią... Ale wiem już jak rozwiązać ten mały problem. Idźmy dalej.

MUZYKA
- Pierwsze miejsce w grudniowych odsłuchach zajął The Weeknd z krążkiem Starboy, co nie jest żadnym zaskoczeniem. Za nim znajdują się nowe płyty Tove Lo, J. Cole'a, Solara i Białasa, infantylnego Gambino, Sariusa, VNMa, Sitka i Flirtini. I do tego jeszcze dochodzi nowy Mes, ale to się prędko nie zmieni.
- Na półkę wleciał tylko 2014 Forest Hills Drive J. Cole'a spod choinki, ale #HSNZ, więc płytowo ostatnio jestem mocno w plecy.

FILMY
- A jednak utrzymują się drugi miesiąc z rzędu i pewnie pozostaną raczej na stałe, bo będę starał się coś tam co miesiąc obejrzeć.
- W grudniu obejrzałem cztery filmy:
Zwierzogród, czyli dowód na to, że Disney rozpierdala. Piękna rzecz, 8/10 od kopa.
Er ist wieder da, czyli ekranizację powieści Timura Vermesa pod tym samym tytułem; po polsku znanej jako On wrócił. Oficjalnej wersji polskiej nie było, więc obejrzałem coś tam z lektorem. Książkę czytałem ponad rok temu, więc średnio mogę się do niej odnosić, bo też nie pamiętam jej aż tak dobrze, jak bym chciał. Film jest bardzo w porządku, choć mam wrażenie, że scenariusz dość mocno różni się od powieści. 6/10.
W głowie się nie mieści, czyli jedna z najlepszych animacji, które w życiu widziałem i najlepsza rzeczy, którą widziałem w grudniu. Disney'owski rozpierdol numer dwa. Piękna historia, realizacja równie świetna. 9/10.
Grimsby, czyli najnowszy film Sachy Barona Cohena - króla pojebanych komedii. O filmie dowiedziałem się tego samego dnia, którego go oglądałem i nie nastawiałem się na rozpierdol. Do Borata, czy Alego G. najnowsza produkcja Cohena nie ma podjazdu, ale do Dyktatora już jak najbardziej. 6/10.

INTERNETY
- Jedynym moim postem w grudniu było podsumowanie listopada, w którym napisałem, że w grudniu napiszę więcej rzeczy na bloga. Nie wyszło, ale... A chuj, nie będę pisał dlaczego stało się tak, jak się stało, bo i tak nikogo to nie obchodzi, poza tym tłumaczenie się nie ma większego sensu, o.
- Przeczytałem w grudniu kilka wpisów i nie będę linkował poszczególnych postów, ale idźcie do Magdy (klik) i przeczytajcie sobie jej najnowsze rzeczy, bo ona mnie nie zawodzi nigdy i trzyma piękny poziom.

SUMA SUMY
Książkowo i filmowo jestem z siebie bardzo zadowolony. Blogowo zamilknę. W styczeń wchodziłem kończąc Opowieść o rzeczywistym człowieku (skończyłem czytać jakieś pół godziny przed północą sylwestrową) i chcę, by to był dobry znak na nowy rok. Trzeba trochę odmulić dupsko i zacząć się bawić tu bardziej, więc...

PLANY NA STYCZEŃ
1. Na dobry początek - minimum pięć książek do przeczytania.
2. Podsumuję cały miniony rok, a podsumowanie ukaże się jakoś w tygodniu.
3. Minimum jedna książkowa recenzja.
4. Minimum jeden z postów-niespodzianek, które planuję już od jakiegoś czasu.
5. Skupię się trochę na tym projekcie zaliczeniowym, do którego ankietą spamowałem wszędzie na przełomie listopada i grudnia, a jego efekty ukażą się tutaj (być może) końcem stycznia.
6. Minimum jeden post, które nie tyczy się podsumowania/recenzji/niespodzianki/projektu.
7. No i do tego obejrzę ze trzy filmy.

Także jesteśmy w kontakcie, a jak nie, to zajrzyjcie w poniższe linki i mnie polubcie/zaobserwujcie, to będziemy. Lufa.
https://facebook.com/kackiller
https://twitter.com/kackiller0

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz