środa, 15 marca 2017

Tysiąc pięćset sto dziewięćset blogów, które czytam, czyli SHARE WEEK 2017.

  Dzień dobry. Mamy marzec, a jak marzec, to wiadomo, że Share week. Znaczy wiadomo - ja się dowiedziałem o zeszłorocznej edycji (i o całej akcji) dopiero w kwietniu, więc od tego momentu czekałem, by kogoś polecić od siebie. To muzyka, która jakoś tak mi do tematyki pasuje (klik) i lecim.
(Photo credit: Booook via Foter.com / CC BY)
  Na wstępie kilka słów o całej akcji. Share week to blogersko-jutubersko-podkasterski event wymyślony przez Andrzeja Tucholskiego, który polega na promowaniu, polecaniu i dzieleniu się z innymi blogami (jutuberami i podkasterami też, o ile te rzeczy się robi), które sami czytamy. Proste? Proste. Jak nie, to więcej informacji o Share weeku uzyskacie tutaj (klik), a Andrzej ładnie to wszystko wyjaśnia.

  Ja to jestem z tych, co na trzech zaczynają się rozkręcać, a po kilku kolejnych tracą kontrolę nad sobą, dlatego na blogu zamieszczę nieco więcej moich blogowych poleceń. Pominę też te, które wszyscy pewnie znają, bo raczej stronię od takich - obserwuję ich na portalach społecznościowych, ale rzadko bywam na ich blogach, chyba że jakiś tytuł mnie wybitnie zaciekawi. No i będę leciał raczej alfabetycznie. Poza tym wspominałem kiedyś, że będę chciał stworzyć post, gdzie polecę ludzi, których czytam i zasługują na większy rozgłos (choć ja im go nie zapewnię XD). No to lećmy. A, nazwy blogów będą podlinkowane, więc tam klikajta.

Choć faceci będą tu mniejszością, to zaczniemy od rodowitego Radomianina (chyba że tak naprawdę jesteś uchodźcą z miejsca gorszego niż Radom?). Do pewnego momentu Radom kojarzył mi się z chytrą babą, absurdami i Kękę. Później trafiłem na APW i ta lista się troszkę powiększyła. Jest bezpośrednio, jest zabawnie, jest ciekawie, jest po męsku. A i ryja dał sobie pomalować. No fenomen i to - przypominam - z RADOMIA!

Z Hanią jest tak, że to bardzo skromna dziewczyna, która naprawdę potrafi pisać. Zwłaszcza o książkach. Przekonała mnie już do kilku powieści i każda z nich idealnie trafiała w mój gust. Hania to też bardzo kreatywny, trochę analogowy elf, który mnie inspiruje i w jakimś tam stopniu też motywuje do pisania.

Czy kobieta, która pisze o rzeczach dobrych do kawy może okazać się blogerką, którą człowiek, który kawy nienawidzi może czytać? Jak najbardziej! Taka właśnie jest Kaja, która odwala kawał dobrej roboty. Pisze tak, że chce się ją czytać, i pisze o książkach, które - dzięki niej - chce się czytać. Choć z jej tekstów bije kobiecość, to mi to pasuje. Podoba mi się, że ciągle stawia na swój styl, bo to dobre jest. A i fotki do tych postów ładne trzaska...

Magda jest takim mniej klnącym Kacem w spódnicy, choć częściej pewnie chodzi w spodniach - nie wiem, nie orientuję się, nie widuję jej nóg. Są rzeczy, w których się różnimy, bo ona pisze bardzo mądrze i wydawałoby się, że poważnie (a ja to wiadomo, że sobie bekę robię). I pisze dobrze, bardzo inteligentnie i nie brakuje jej takiej solidnej szczypty ironii. Magda to jedna z nielicznych osób z tego spisu, które - mimo tego że same mi się nasunęły - odkryłem trochę późno i żałuję, że tak późno. Madziu, wybacz mi...

Czyli Urocza Sherly z Lajfstajlu ironią płynącego, która podjęła dojrzałą decyzję i zaczęła pisać pod własnym nazwiskiem. Może i na tym jej nowym blogu wiele jeszcze nie ma, ale to nadal jest ta sama jakość, co za czasów Lajfstajlu i mega przyjemnie się ją czyta. Przyznam, że do twórczości Karoliny mam sentyment, bo Lajfstajl... to jeden z pierwszych blogów, które zacząłem czytać (a było to hoho i jeszcze trochę temu) i bywam u niej do dziś, a to o czymś w końcu znaczy (bo ja wymagający chłopak jestem).

Kolejne z tych moich o wiele za późnych odkryć. Kobieta - wilk, która czytelników wpuszcza do swojej głowy i pozwala się szwendać po zwojach mózgowych. I tam jest bardzo przyjemnie, bo Lena ma ten mózg specyficzny, mądry ale bardzo niesztampowy. Poza tym pisuje na tematy damsko-męskie i o kulturze. No i udowadnia, że wilki mają oczy nie tylko po to, by straszyć nimi czerwone kapturki, ale i czytać nimi potrafią bardzo ciekawe książki.

Ania, czyli autorka PKNDL, jest jednym z moich najnowszych odkryć. Ponadto jest prześwietną felietonistką, bo jej wpisy to nie są posty, to są najprawdziwsze felietony, w których prezentuje genialne pióro i jeszcze lepsze poczucie humoru. Pamiętam, jak na jednych zajęciach na uczelni opracowywaliśmy felietony. W zasadzie to jeden z felietonów Stefana Kisielewskiego, którego kompletnie nie pamiętam, ale pamiętam, że była to świetna, zabawna rzecz. A Ania to moja kandydatka na nowego Kisielewskiego, tylko w wersji kobiecej.

Każdy z nas trafia w życiu na takie miejsce, którego estetyka uderza do naszego serduszka idealnie. U mnie tak było z blogiem Michała i Madzi (Madzia coś jeszcze pisuje?). No kurde, jak ja lubię stylówkę grafik tego typa, co to je robi, to no ja nie mogę. Są świetne, mimo że bardzo proste, czyli - logiczne podsumowanie - zajebiste. Ponadto treściowo jest dobrze, bo to co się tam wypisuje to są same trafne obserwacje naszego społeczeństwa w przyjemny, prześmiewczy sposób. Jedyny minus to to, że Michał jest ode mnie młodszy, a ma ponoć całkiem spoko zarost (nie wiem, nie macałem), więc zazdraszczam.

No zaskoczę wszystkich ponownie, bo znów trafiamy na świetną obserwatorkę społeczeństwa. Agnieszka taką właśnie jest i jest też - jak wspomniana trochę wyżej Karolina - jedną z tych blogerek, które śledzę od moich poważniejszych blogowych początków. Bardzo cenię u niej to, że praktycznie całkowicie wyczerpuje temat - jak ona się za coś weźmie, to napisze obszerny post, do którego kompletnie nic nie trzeba dodawać. Jakbym chodził z nią do gimnazjum, to płaciłbym jej za pisanie za mnie wypracowań.

Z popkulturą się rozmijam. Nie oglądam seriali, filmów, nie czytam komiksów. Jest jednak takie miejsce, które kształci mnie w kwestii kultury popularnej. Tak, to właśnie Wanna pełna zombie. Sygin pisze w taki sposób, że i laikowi takiemu jak ja łatwo jest przyswajać jej teksty. Ponadto nieco nauczyłem się od niej w kwestii ogarniania social mediów, a i zdarzyło się nam wymieniać poglądy odnośnie studiowania filologii polskiej, bo to moja nieco starsza koleżanka po fachu (jak coś, to wiele się w polonistyce nie zmieniło).

Najstarszy z całej stawki, choć kompletnie nie czuć tych różnic w wieku. Wiadomo - tematyka i doświadczenie różniące się od poprzedników, ale styl przystępny dla każdego, więc i ja - już mocno pełnoletni, ale nadal dzieciak - się jaram. Witek pisuje o relacjach międzyludzkich, o kulturze popularnej, czasem o latach swojej młodości no i o piwsku też. Ponadto zdradzał co robić, gdy nie ma się pomysłu na nowy post na bloga, a mnie przekonał do tego, że nie chcę być dziennikarzem. Dzięki Pan Witek!


  Tym, którzy to czytają i również blogują polecam wziąć udział w szerłiku, bo chętnie poznałbym jakieś nowe ciekawe blogi, a to fajna zabawa, jak się tak pisze o innych blogach. Serio. Brać się za pisanie, albo się poobrażamy!

  Moje media społecznościowe:
https://facebook.com/kackiller
https://twitter.com/kackiller0

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz