sobota, 14 lutego 2015

Wal se co chcesz.

  Sesja sesją, mało ważne, wszystko zdane, wszystko z podbitym okiem - najprostsza i chyba najprzyjemniejsza sesja w moim życiu, polecam, K. Killer. Jako soundtrack do posta będzie dzisiaj leciał Mike Posner i całe "The Layover" (klikaj kurwa szybko!).
(źródło zdjęcia oryginalnego: thesun.co.uk)
  Faza jest taka, że są walentynki, nie? No są. Szczerze jebie mnie jak kto obchodzi to "święto", święto osób psychicznie chorych (bo ich patronem m.in. jest św. Walenty). Ciekawe kiedy w Polsce obchodzi się święto osób chorych na hemoroidy, bo imię św. Fiakra (który jest patronem takich osób) nie widnieje w polskim kalendarzu... W sumie żadne z tych wszystkich świąt mnie nie dotyczy, trochu pszykro (nooo weź mnie popraw w komentarzu, yo gramma' nazi!), trochu nie. Pod osoby popierdolone w jakimś stopniu się mogę chyba zaliczyć, ale to nie temat na dziś.

  Chodzi głównie o to, że z czasem kiedy ludzie stają się bardziej otwarci na świat w internetach wypluwają swoje myśli na swoje fejsikowe tablice między innymi. Po chuj? Nie wiem. Fajność tych ludzi jest taka, taka... CHUJOWA. Po chuj piszesz wszystkim "HIHIHI, WALĘ-DRINKI", "JEBAĆ MIŁOŚĆ" - to Twoje własne zdanie to se je kurwa zostaw dla siebie. A tera komentarze: TY JEBANY CHIPOKRYTO (Ty od "pszykro", o to też się dojeb), SAM PISZESZ SWOJE ZDANIE W INTERNETACH. Ta, tylko ja nikomu nie każę tego czytać. A jak się scrolluje fejsa to się natrafia na takie wpisy i czyta się to z automatu. Bo masz nadzieję, że przeczytasz coś wartościowego, o wartości pozytywnej. A to tylko wartość ujemna. Mało skomplikowane równanie matematyczne, w którym niewiadoma wychodzi ujemna. Tylko to wpływa w jakiś tam sposób negatywnie na nasze samopoczucie/podejście do ludzi/IQ (kurwa). To samo się czyta tych, co dołączają do wydarzeń o podobnych treściach: "PIERDOLĘ WALENTYNKI 2015, IDĘ SIĘ NAJEBAĆ". Pierdolony spam na fejsie, demn (tu też jest błąd, bo nie ogarniesz, że napisałem to fonetycznie). Już jebać te wydarzenia w stylu "coś tam, coś tam, co zmieni Twoje życie w tyle a tyle dni!". Chcesz zmienić swoje życie? To kurwa wyłącz komputer, wyjdź z domu i się nim kurwa ciesz, bo przed kompem nic nie zmienisz. Chyba, że kawałek na jutubie. 

  Dobra pacany. Idę kończyć moją czekoladę z orzechami i rodzinkami oraz płakać, że jestem sam w te walentynki (HEHEHE). A Ty wal se co chcesz, a najlepiej walnij się w łeb, o. Nara.

PS.(jak wybierasz się do kina na Greya to tego nie czytaj, jak nie, albo masz wyjebane to sobie zaznacz ten fragment od teraz): GREY JEST CHUJOWY, AFTER BEZKONKURENCYJNIE LEPSZY OD FILMU, TYLKO MUZYKA SZTOS. (do tego miejsca, o.)

2 komentarze: