wtorek, 3 lutego 2015

Ambitny skurwiel co nie czyta lektur.

  Piękne rzeczy się dzieją. Odświeżam sobie nową płytę Włodiego (tu se kliknij po sałndtrak), bo ten klimat i kop jakiego ma m.in. bit z numeru, w który przeniesiesz się po kliknięciu w powyższy link, mógłby teraz wylądować na mojej dupie. Nie pogniewałbym się.
(źródło zdjęcia oryginalnego: monologuedb.com)
  Jednak ambitny ze mnie skurwiel. Odmówiłem wczoraj 3,5 z egzaminu, bo typ mi wjechał na ambicje i stwierdziłem, że tak być nie będzie, o nie, kurwa. No i tera muszę ogarnąć temat na poniedziałek, może cosik z tego bedzie. Miejmy, kurwa, nadzieję.

  Mimo tych moich ambicji muszę stwierdzić, że moje naturalne lenistwo przezwycięża wszystko. Chociażby to, że zamiast czytać streszczenie "Nad Niemnem" na jutrzejsze poranne zdawanie wolę sobie coś napisać. Nawet jeśli miałoby to być mało konstruktywne, konkretne, ciekawe i poczytne. Ot, taki kurwa sposób na zabicie czasu. Miałem niby dziś podchodzić do tego całego zaliczania, ale jednak streszczenie tej książki od Miecia "Masochisty" Mietczyńskiego (pozdro mordo, wychylimy coś, wierzę [tu se kliknij żeby sprawdzić O CE BE]) nie daje mi podstaw do tego żeby zaliczyć znajomość lektury. Jednak jeśli jesteś tegorocznym (lub każdokolejnorocznym) maturzystą to powiem Ci jedno mordo/buźko - to, co przekazuje Mietek zdecydowanie wystarczy Ci do zdania matury z polskiego, SERIO. Moje doświadczenia z lekturami w liceum ograniczały się do krótkich streszczeń (zawartych głównie w książkach z tego wydawnictwa), które czytałem na bieżąco kiedy to moja polonistka pytała wszystkie kolejne osoby fragment po fragmencie. Ja zaczynałem czytać to streszczenie w tym momencie, kiedy ona zaczynała pytać pierwszą osobę. Kiedy dochodziło do mnie, trzymałem książkę na kolanach i zerkając pod ławkę czytałem sobie co mam powiedzieć. Znajomość każdej lektury na 5. A ostatnią lekturę w całości przeczytałem jakoś w gimnazjum i nawet nie pamiętam co to było. Te gregowe wydania mają jeszcze ten plus, że ważniejsze omawiane tematy są pooznaczane - łatwy sposób na zdobycie kilku dodatkowych punktów. Reasumując - marna znajomość lektur, matura zdana bez większych problemów. A jak jesteś bardziej ambitnym skurwielem niż ja to czytaj od dechy do dechy, powodzenia.

  No i ten. Idę chyba poczytać to streszczenie, bo marnie widzę moje jutrzejsze zaliczenie... Lufa!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz